*Sara*
-O czym myślisz kochanie ?
-"Kochanie" ?
-No chyba, że wolisz kotku, miśku, żabko, słoneczko...
-Nie po prostu nie mogę uwierzyć, że jesteśmy razem.
-To może to ci pozwoli uwierzyć.-Powiedział i zbliżył się do mnie.-Kocham cię okruszku.-Powiedział i złożył delikatny pocałunek na moich wargach nie dając mi odpowiedzieć.- I jak ? Uwierzyłaś już ?-Powiedział i się zaśmiał.
-No nie wiem, nie wiem.
-Osz ty.-Powiedział i się na mnie rzucił z łaskotkami.
-Prze...prze...przes....ta...tań...prosz...szę.
-Jak przeprosisz. -Powiedział leżąc nade mną
*Tomson*
-Przepraszam.-Powiedziała i się słodko uśmiechnęła.
-Nie tak.
-A jak ?
-Ty już dobrze wiesz.-Podniosła i już chciała złączyć nasze usta, kiedy...
-Auuu !!!
-Kotku, co się stało ?
-Uderzyłam się o twojego full-cap'a .
-Przepraszam.-Powiedziałem zakładając go daszkiem do tyłu. Pocałowałem ją w czoło.-To o czym myślałaś ?
-O tym, że jestem umówiona z pewnym chłopakiem .
-Z kim ?- Zapytałem. W głowie od razu zapaliła mi się czerwona lampka.
-Z takim miłym, przystojnym i przede wszystkim sexownym chłopakiem.
-Pamiętasz, że masz chłopaka.-Powiedziałem już trochę zły. Jestem zazdrosny i się tego nie wstydzę.
-Dodam jeszcze, że nosi full-capy.-Co ? Ja się z nią nie umawiałem, no oprócz wyjścia do klubu.-Nie pamiętasz.-Pokiwałem głową na nie.-No to już nie ważne.-Powiedziała i smutno się uśmiechnęła.
-Ważne. Przepraszam, ale mam słabą pamięć.-Powiedziałem przytulając ją do siebie. Moje maleństwo.
-Wczoraj zaprosiłeś mnie na przejażdżkę na longboardach. -Zaczęło mi świtać.
-Jeszcze nic nie stracone.-Powiedziałem wstając. Podałem jej rękę.-Chodź powiemy chłopakom, że ich opuszczamy. Stwierdzam, że pięknie wyglądasz w mojej marynarce.
-Masz. Przepraszam. Zapomniałam, że mam ją na sobie.-Powiedziała ściągając z siebie moje nakrycie.
-Nie wygłupiaj się. Cała się trzęsiesz z zimna. Zakładaj z powrotem.-Powiedziałem twardo.
-Nie jest mi już zimno.-Powiedziała i wzdrygnęła się.
-Yhm jasne. Zakładaj bez gadania.-Założyła.-Po prostu nie chcę, żebyś była chora.-Powiedziałem i dałem jej buziaka w policzek.
#W klubie#
-Chłopaki !-Weszliśmy do klubu i wszyscy już byli na maxa wstawieni. No oprócz Torresa i Dziamasa. -Musimy wam coś ogłosić. Jesteśmy razem.-Powiedziałem patrząc na Sarę.
-No Tomson. W końcu. Gratuluje wam i życzę szczęścia.-Torres.
-Dokładam się do życzeń.-Dodał Dziamas.
-Poradzicie sobie z nimi ?
-Tak, pewnie tak.
-To my już idziemy. Narka.
-------
Przepraszam, że tak późno, ale byłam na weselu ;)
Mam nadzieję, że jest ok.
Napiszę kolejny rozdział, kiedy spełnicie warynek
2 komentarze= 9 rozdział
Świetny :D Czekam na następny ;*
OdpowiedzUsuńDawaj 9 xD
OdpowiedzUsuń