*Sara*
-To co wracamy ?-Zapytał, gdy na dworze zrobiło się ciemno i trochę zimno.
-Tak. Trochę zimno już jest.-Tomson po tych słowach zdjął z siebie koszulkę i podszedł do mnie nakładając ją na mnie. Pachniała jego perfumami, już nie mówię o jego klacie. Nie wiedziałam, że ma takie mięśnie.
-Nie wygłupiaj się. Nie jest aż tak zimno. Po za tym nie chcę żebyś był chory z mojego powodu.-Powiedziałam ciągle spoglądając w dół. Nie mogłam się oprzeć.
-Mi tak naprawdę jest gorąco. Ale widzę, że ty chyba wolisz, żebym był bez koszulki.-Przyłapał mnie na patrzeniu się na niego.-i muszę ci przypomnieć, że to ty jesteś chora, bo powinnaś leżeć teraz w szpitalu. Więc nie marudź tylko wskakuj.-Odwrócił się tyłem. Posłusznie weszłam na jego plecy. Po 30 minutach byliśmy w moim pokoju.
-Mam pomysł. Pakuj się zamieszkasz ze mną w pokoju.-Objął mnie ramieniem.-Muszę mieć na ciebie oko, jak by się coś stało.
-A dlaczego to ty nie możesz się przenieść do mnie ?
-Bo ja mam większy pokój.-Pokazał szereg swoich ząbków
-A to nie będzie trochę dziwne, jak chłopaki zobaczą nas razem w łóżku. Co sobie w tedy o nas pomyślą ?
-Niech sobie myślą co chcą.
-Kocham cię-Powiedziała kierując się do swojej szafy. Podszedłem do niej łapiąc ją.
-Ja ciebie też bardzo kocham. Tak bardzo, bardzo.-Powiedział głosem małego chłopca.
*Tomson*
Po spakowaniu wzięliśmy rzeczy Sary i udaliśmy się do mojego pokoju. Otworzyłem drzwi i przepuściłem ją. Dostałem w zamian promienny uśmiech.
-Idziesz pierwsza się myć ?
-Nie , ty idź .
Umyłem się kładąc w łóżku czekając na moja dziewczynę. Ona po chwili wyszła w samym ręczniku.
-Czy ja widzę anioła ?-Zaśmiała się melodycznie.
-Ja przepraszam. Nie wzięłam rzeczy ze sobą, a teraz mi głupio.
-Jesteśmy razem, więc nie musisz się tak czuć. Ja się nie gniewam. Powiem jeszcze, że nawet cieszyłbym się bardziej, gdybyś nawet ręcznika nie miała-Powiedziałem z chytrym uśmieszkiem. Ta podeszła do walizki. A następnie zniknęła za drzwiami łazienki. Po chwili z niej wyszła. OMG
-Kusisz kobieto.-Ta nic nie powiedziała. Położyła się obok mnie.
-Dziękuje.-Powiedziała prawie szeptem.
-Za co kwiatuszku ?
-Za to co dla mnie robisz. Opiekujesz się mną, martwisz się, pomagasz. Dziękuję również za to, że zabrałeś mnie dzisiaj na plażę, chodź nie musiałeś. Dziękuję, że mnie rozumiesz i że mnie kochasz.
-Saruś to było piękne. Nie masz za co mi dziękować. Robię to bo cię kocham. To ja dziękuję, że taka dziewczyna jak ty zainteresowała się mną. Takim zwykłym chłopakiem z Elbląga.
-Kocham cię słoniku.-Zaśmiała się.
-Ja ciebie też okruszku.-Pocałowałem ją, ale to był inny pocałunek. Ten był taki prawdziwy. Przepełniony naszymi uczuciami. Każdy pocałunek jest inny, ale na swój sposób wyjątkowy.-Dobranoc-Powiedziałem obejmując jej drobne ciało. Przyciągając ją bliżej mnie.
-Spij dobrze.-Złożyła jeszcze jeden krótki pocałunek na moich ustach.
--------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale mam mało czasu, bo chcę dorobić, więc pracuję. KOlejny dzisiaj, albo jutro.
Czekam:)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział! <3 Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuń