czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 13

*Sara*

Obudzić się w ramionach ukochanego chłopaka było  moim marzeniem od zawsze i mogę teraz stwierdzić, że marzenia się spełniają. Spojrzałam na chłopaka. Zasną w full-capie. Zazwyczaj tego nie robi. Pomyślałam, że zrobię mu kawał. Delikatnie ściągnęłam z jego głowy czapkę. Wzięłam pozostałe, jakie zauważyłam w pomieszczeniu i zaniosłam do mojego "byłego" pokoju. Położyłam się z powrotem obok Tomsona i zaczęłam udawać, że śpię. Obudził mnie dźwięk skrzypienia materaca. To ja zasnęłam ?!
-Na co się tak patrzysz ?-Zapytałam widząc, że nie odrywa wzroku od mojej twarzy.-Mam coś na buzi ?
-Nie ! Tylko patrzę na najpiękniejszą dziewczynę na świecie.
-Wiesz co ? Trochę dziwnie się czuję.
-Coś ci dolega ?-Zapytał niemal od razu.
-Nie po prostu głupio mi, że nie widujesz się z chłopakami. Ciągle siedzisz ze mną. Mi się to  podoba, ale nie możesz ich zaniedbywać.
-Ja chcę być cały czas z tobą. Chłopaki są tu z rodzinami. Może nie zdążyłaś ich poznać, ale są ty ich żony, córka Lajana. Więc nie masz się czym przejmować. Ale wpadł mi do głowy pomysł. Może wybierzemy się całą paczką np. na kręgle.
-Świetny pomysł. Tylko ja nie umiem grać. Grałam tylko raz w życiu, kiedy byłam mała.
-Spokojnie. Nauczę cię.

*Tomson*
-To ja zadzwonię po wszystkich, a ty możesz znaleźć jakąś kręgielnie w Sopocie.-Dała mi całusa idąc po laptopa. Pochyliła się do torby wyjmując sprzęt. Spodenki lekko jej się zadarły odsłaniając połowę jej pośladków.
-Nie patrz się na mój tyłek.
-Nie patrzę się.-Skłamałem. Zacząłem dzwonić do chłopaków.-Nasz wypad się zmniejszył. Będę tylko ja, ty, Wozzo, Baron i Dziamas. Torres umówił się z żoną na randkę i powiedział, że trudno będzie mu to odwołać. A reszt chłopaków już wyjechała.
-To może ja zostanę, a wy zrobicie sobie męski wieczór.
-Nie. Idziesz z nami. Jesteś pod moją opieką i gdyby cos ci się stało nie darował bym tego sobie. Powiedziałem przytulając się do niej.
-A chłopaki nie mają ci za złe, że spędzasz tak dużo czasu ze mną.
-Nie, oczywiście,  że nie.-Chyba. Nie mają mi za złe prawda ?

#
W kręgielni#


-Sara twoja kolej.-Spojrzała na mnie jakby nie wiedziała co zrobić Wzięła kulę i rzuciła trafiając trzy kręgle. Podszedłem do niej biorąc kolejną kulę. Złapałem ją w talii. Chłopaki zaczęli gwizdać. -Najpierw dobrze stań.  Trochę bardziej w lewo. Musisz pokierować dobrze nadgarstkiem,  żeby się potoczyła tam, gdzie chcesz.Znalezione obrazy dla zapytania para kręgle
Zbiliśmy wszystkie. Potem poszedł Dziamas.
-Tomson. Dlaczego nie masz ful-capa,  tylko kapelusz ?-Zapytał Baron.
-Nie mogłem znaleźć, a miałem mało czasu. -Sara się zaśmiała. Wiem, że ona cos wie na ten temat, ale postanowiłem to załatwić potem. Kiedy Łozo poszedł rzucać poślizgną się i poleciał ze 2 metry za kulą.  Wszyscy wy buchnęliśmy śmiechem Wojtek też. Na szczęście nic mu się nie stało, no poza paroma siniakami. Będzie żył.
-To co wracamy ?-Zapytał Grzesiek kiedy minęły 4 godziny zabawy.
-Noooo-Ziewną Alek.
-Co stary ? Zmęczony jesteś ? To co ty w nocy robiłeś ?
-Na pewno nie jadłem zupy pomidorowej.-Popatrzył na nas, jak na wariatów.-Mam wrażenie, że obok mnie mieszka niewyżyta para.-Skrzywił się.-Na szczęście dzisiaj się wyprowadzają.
-Może pójdziemy coś zjeść ?-Zapytałem Sarę.
-Jasne. Jestem bardzo głodna.
-To trzeba było mówić.-Dała mi całusa w policzek.
-Chłopaki idziecie z nami ?
-Jasn auu.-Wojtek kopną Grześka w piszczel.-Ja odpadam.
-Ja też idę w końcu spać.
-A ja umówiłem się z kimś.- Łozo puścił mi oko. Ja się tylko uśmiechnąłem w ramach podziękowania.
-Szkoda. To co ? Idziemy ?
-Wskakuj.-Powiedziałem odwracając się do niej tyłem.
-Ale po co ? Dobrze się już czuję. Naprawdę.
-Za dużo dzisiaj się nadwyrężałaś. Wskakuj .-Powiedziałem stanowczym tonem. Podziałało.
-Za dużo dla mnie robisz. Nie rozumiem tego. Żaden  chłopak w całym moim  życiu, aż tak o mnie nie dbał.
-Robię to, bo cię kocham.-Pocałowała mnie w policzek.
-To gdzie idziemy, a raczej ty idziesz.
-Coś zjeść.
Ale  gdzie ?
-Niespodzianka.-Powiedziałem uśmiechnięty.
-No proszę. Powiedz mi.-Powiedziała słodko przygryzając mój płatek ucha.  Wiedziała co zrobić, żebym uległ. 
-Nie.
-Proszę.-Zaczęła składać pocałunki na mojej szyi.
-Gdzie są moje ful-capy ?-Postanowiłem wykorzystać sytuacje.
-W moim pokoju. To co powiesz mi, gdzie idziemy ?

-Nie. Pytałem z ciekawości. Nie sądziłem, że mi powiesz.
-No wiesz ty co . Zakaz pocałunków do końca tygodnia.
-Sara no !- Nie wyobrażam sobie, że do końca pobytu tutaj nie pocałuję jej.-Obiecuje, że niespodzianka ci się spodoba. Jesteśmy już blisko. Zamknij oczy. Ufam tobie, że ich nie otworzysz. Nie zawiedź mnie.

*Sara*
Strasznie korciło mnie, żeby otworzyć oczy, ale nie chciałam zawieść Tomka i zepsuć mu niespodziankę.
-Już możesz otworzyć.-Powiedział stawiając mnie na piasku ??? Objął mnie  w talii. Otworzyłam oczy. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To było niesamowite...

CDN

-------------------
No to mamy kolejny. Chciałam podziękować za miłe słowa. Dzięki nim mam ochotę pisać więcej. Naprawdę to doceniam. Kolejny jutro ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz