środa, 8 lipca 2015

Rozdział 1

#Sopot#
*SARA*
Po treningu przed ważnym meczem postanowiłam się przejść nad morzem. Założyłam niebieską sukienkę i ruszyłam w drogę.

Co noszą gwiazdy: Selena Gomez w sukience Stella McCartney



O tak późnej porze mało osób było na plaży. Grupka chłopaków grających frisbee, dwoje zakochanych, ale najbardziej w oczy rzuciła mi się dziewczynka idąca z rodzicami za rękę. Ten widok przypomniał mi o ostatnich chwilach spędzonych z mamą.

-Mamo, ale na pewno przyjedziesz na ten mecz
-Oczywiście, jak mogłabym przegapić tak ważny dzień dla mojej córki
-Kocham Cię. To ja już wychodzę widzimy się na miejscu. Pamiętaj o 18 się zaczyna.
-Pamiętam, pamiętam, aż tak stara nie jestem.-Zaczęła śmiać się rodzicielka.
5 godzin później:
-Kasia ? Widziałaś może moją mamę ?
-Nie, niestety. Może są korki i się chwilę spóźni. Nie martw się.-Próbowała mnie pocieszyć przyjaciółka.
-Może.
-Chodź, bo zaraz zaczynamy.
-Idę, już idę.-Popatrzyłam jeszcze raz na miejsce, gdzie powinna siedzieć moja mama i weszłam na boisko.
Mecz wygrany, ale mojej mamy jak nie było, tak nie ma. Po wygranej poszłyśmy na lody. Po drodze zadzwonił do mnie telefon.
-Halo.-Odezwał się jakiś mężczyzna.-Z tej strony komendant policji Jan Kowalski. Czy dodzwoniłem się do Sary Kopeć ?
-Tak to ja. A w jakiej sprawie Pan do mnie dzwoni.
-Prosiłbym o jak najszybsze przybycie do szpitala przy ulicy I.Paderewskiego w celu zidentyfikowania zwłok Pańskiej matki.

-Uważaj !- Z wspomnień wyrwał mnie pewien głos. Odwróciłam się w stronę skąd dobiegał, ale od razu tego pożałowałam. poczułam tylko mocny ból głowy i upadłam.
-Przepraszam, naprawdę bardzo przepraszam. Nic Ci nie jest ?- Zapytał opiekuńczym głosem pewien chłopak. Przez myśl mi przeszło, że jest mega przystojny.
-Nie chyba jestem cała.-Zaśmiałam się.
-Naprawdę bardzo przepraszam, po prostu mam dziś chyba słabego cela.
-Nic się nie stało naprawdę. Każdy może mieć gorszy dzień-Uśmiechnęłam się, a on to od razu odwzajemnił.
-Jestem Tomek.-Podał mi rękę pomagając mi przy tym wstać.
-Miło mi Cię poznać. Jestem Sara.
-Sara. Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Mówiąc to pocałował mnie w rękę. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Za to moje policzki przybrały bardziej czerwony odcień niż zwykle. Spuściłam głowę nie chcąc pokazywać zawstydzenia. Na ten gest Tomek się tylko zaśmiał. Gdy przyjrzałam się uważniej skojarzyłam sobie, że ten Tomek, który przede mną stoi to nie kto inny jak Tomson z Afromental.

Chłopak zabrał mi włosy z czoła i od razu uśmiech zszedł mu z twarzy.
-Coś się stało ?-Zapytałam lekko zdezorientowana.
-Ja przepraszam .-Powiedział z miną zbitego szczeniaczka.
-Ale o co Ci chodzi ?
-Prze ze mnie masz dużą ranę na czole. Chodź w samochodzie mam apteczkę opatrze Ci ją
-Nie musisz, nie chcę sprawiać problemu.-Uśmiechnęłam się nie pewnie.
-Nawet nie żartuj ! To ja Cię uderzyłem, a nie ty mnie !-Mówiąc to wziął mnie na ręce jak pannę młodą
-Ale spokojnie ja chodzić mogę.
-No i co z tego ?-Zapytał się i pokazał szereg białych ząbków.
-To, że mogę sama iść, bo jestem ciężka ?-Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Ty ciężka ? Nie rozśmieszaj mnie. Jesteś lekka jak piórko. A niosę Cię dla tego, że prze ze mnie będziesz miała bliznę na czole przez parę tygodni i chce Ci to jakoś wynagrodzić.-I znowu ten piękny uśmiech. Gdybym stała to na pewno upadłabym.
-Przecież mówiłam, że się nic nie stał...
-Tomuś !-Zawołał głos z oddali, przyjrzałam się tej osobie. Dredy ? To musi być Baron
-Czego ?-Podszedł bliżej nie puszczając mnie.
-O hej ! Jestem Baron, Alek, Olek. Zresztą mów mi jak chcesz.
-Hej . Sara jestem.-Mówiąc to zeskoczyłam z ramion Tomsona.
-Mam nadzieję, że nic Ci nie jest.
-Ma tylko dużą ranę na czole. Nie wiem jak mogłeś nie zauważyć. Idziemy ją właśnie opatrzeć do mojego samochodu.-Odpowiedział za mnie Tomek.
-Ok to lećcie.  Sara miło było Cię poznać.
-I na wzajem-I oddalił się od nas
Nagle zaczęło mi się strasznie kręcić w głowie, pogodziłam się juz z myślą, że za chwilę moja głowa wyląduje w piasku. Ostatnie co pamiętam to ręce, które złapały mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz