środa, 8 lipca 2015

Rozdział 2

Po otworzeniu oczu zauważyłam, że jestem niesiona przez Tomka.
-Co się stało ?-Zapytałam, a mój głos był cichy i załamywał się.
-O już sie obudziłaś. Zemdlałas i dla tego idziemy do samochodu, a później do szpitala.I to pewnie przez to, że Cię uderzyłem-Pwiedział i zrobił smutną minę
-Już się dobrze czuje. Nie musimy jechać.-Powiedziałm, kiedy byliśmy już przy jego samochodzie.
-I tak jedziemy do szpitala. Lepiej dmuchać na zimne.
-Ale na prawdę już się dobrze czuję.-Chcąc to udowodnić stanełam o własnych siłach na nogach, ale od razu straciłam równowagę. Gdyby nie ramiona chłopaka, które mnie złapały leżałabym już na chodniku.
-Na pewno ?-Zapytał z chytrym uśmiechem.
-Tak . Ja nigdzie nie jadę.
-Jedziesz i nie ma, żadnego ale...-Powiedział z troską w głosie.
-Ale..
-Chyba coś mówiłem.
-Po prostu j..j..ja ja nie chę jechać do szpitala.-Mówiąc to pierwsza łza zaznaczyła swoją drogę na moim policzku. Tomson od razu ja starł i mnie przytulił. NIe wiem dlaczego, ale w jego ramionach czułam się bezpieczna. Czuło się od niego ciepło, którego nie czułam od śmierci mojej mamy.
-Dlaczego ?-Zapytał zdezorientowany.
-Bo..o...o ja...ja...ja
-Spokojnie możesz mi powiedzieć.
-Bo ostatni raz byłam w szpitalu, gdy moja mama-Głos mi się załamał.-moja mama tam umarła.-Rozpłakałam się na dobre. Tomek przytulił mnie bardzo mocno.

*TOMSON*
Szkoda mi sie jej zrobiło. Nie wiedziałem dlaczego, ale kiedy ją przytulałem, czulem się jakbym trzymał w rękach cały świat. Wiedziałem, że słowa "Będzie dobrze" nic nie pomogą więc starałem się ją troche uspokoić. Gdy udało mi się to .
-No dobrze. Nie pojedziemy, ale pod jednym warunkiem.
-Jakim ?-Zapytała bardzo cicho.
-Jak się źle poczujesz to mi powiesz i zadzwonię w tedy po lekarza.
-Jasne.-Powiedział i się lekko uśmiechneła
-No w koncu uśmiech.-Powiedziałem i pocałowałem ja w policzek.Jej uśmiech się powiększył, a na jej policzkach było widać sporych rozmiarów rumieńce. Dzięki czemu ja uśmiechnąłem jeszcze raz. Wyciągnąlem apteczkę z bagażnika i poprosiłem Sarę, żeby oparła się o maskę samochodu. Kiedy dotknąlem wacikiem zamoczonym wcześniej w wodzie utlenionej do rany dziewczyna zasyczała. Zacząłem dmuchać na rozcięcie, żeby zmniejszyć pieczenie. Dziewczyna się uśmiechnęła i spojrzała w moje oczy. Jej wyglądały jak ocean pełny tajemnic.


niebieskie_oczy.jpg



Spojrzałem na jej usta. Pragnąlem poczuć ich smak. Powoli przybliżylem się do niej. Jak nasze usta się ze sobą zetkneły to było niesamowite. Całowałem się miliony razy, ale nigdy nie czułem czegoś takiego. Stado motyli rozrywały mój brzuch chcąc wyleciec na zewnątrz.


Jeżeli się nigdy nie całowaliście, to wiedzcie, że jest to mega uczucie. Wyobraźcie sobie swoją ulubioną rzecz i pomnóżcie ją przez 5. Kiedy się od siebie oderwaliśmy ja nie wiedziałem co powiedzieć. Po prostu mnie zatkało.
-Ja przepraszam.-Powiedziałem po chwili.
-Nic się nie stało. Mi się podobało.-Uśmiechnęła się. Odethnąłem z ulgą. Nie miałem pojęcia jak się teraz zachowywać.Wziąłem bandaż i skończyłem robić opatrunek nie przestając się uśmiechać.
-A teraz w ramach przeprosin zapraszam cię na lody.-Powiedzialem po chwili ciszy jak między nami nastąpiła.
-Chętnie.-Otworzyłem jej drzwi .-Nie wiedziałam, że z ciebie taki dzentelmen.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz.-Powiedziałem i mrugnąłem do niej okiem.Zaśmiała się.
-To mi o sobie opowiedz.-Powiedziała.
-To o czym chcesz wiedzieć zapytałem i odpaliłem auto.
-Czym się zajmujesz ?
-Muzyką. Gram w zespole...
-Afromental, tak ?-Przerwała mi.
-Tak, a myślałem, że mnie nie poznałaś.-Powiedziałem z usmiechem.
-Na początku cię nie poznałam, ale później sie domyśliłam.-Mrugneła do mnie okiem.
-A ty ?
-Co ja ?-Było widaćzdezorientowanie na jej twarzy.
-Czym się zajmujesz ?-Zaśmiałem się.
-Gram w reprezentacji Polski w siatkówce plażowej.
-Wow.-Zdziwiłem się na maxa. Takiej odpowiedzi się nie spodziewałem.-Od ilu lat już grasz ?
-Od kąt skończyłam 7 lat.
-Czyli ?-Zapytałem. Chcialem się dowiedzieć ile ma lat, ale głupio bylo mi zapytać w prost.
-21 lat.-Zaśmiała się.-Tak. Mam 28 lat.A ty ile masz lat jeżeli mogę zapytać.-Powiedziała niepewnie i spóściła głowę.
-Haha. Nie masz się czego wstydzić. Mam 31 lat. A mieszkasz w Sopocie ?
-Nie na codzień mieszkam w Wawie.-Odethnąłem z ulgą. Bo do Sopotu z Warszawy jest spory kawałek.-Mam nadzieję, że ty również.
-Tak, tak. A dlaczego masz nadzieję ?
-No bo mi sie z tobą fajnie yyyy.....rozmawia.-Widać było, że coś kręci.-A opowiec mi cos o swojej rodzinie.-Zmieniła sprawnie temat.
-NIe ma co opowiadać moja mama i tata mieszkają w Elblągu tam też tam pracują. Mam siostrę Agę mieszka i pracuje obecnie w Poznaniu.-Byłem ciekawy jej rodziny, ale nie będę pytał po tym co dziś usłyszałem od niej.- A co w takim razie robisz w Sopocie.
-Gram finały Europy.
-Wow, nie wiedziałem, że Polska jest tak wysoko w rankingu.Jak mam być szczery to mało interesuję się siatkówką, ale od dzisiaj zacznę. A kiedy masz kolejny mecz ?
-Jutro o 9. A ja słyszałam, że grasz w kosza.
-Tak.-Uśmiechnąłem się.-Ale bardziej dla rozrywki.
-Jasnę, rozumiem. Kiedyś też grałam.
-Naprawdę, to może kiedyś rozegramy meczyk. Wezmę chłopaków.
-Jestem za.-Zadzwonił jej telefon.
-Halo...No hej....Jestem z nowo poznanym kolegą....Nie.....Wiem....Spokojnie wstanę.....haha...dobra daj spokój.....tak jest fajny i bardzo przystojny-Uśmiechnąłem sie jeszcze szerzej.-Dobra daj spokój...HEJ.
-Dojechaliśmy już poczekaj chwilę.-Wysiadłem i obszedłem samochód na około i otworzyłem jej drzwi. Ta zaśmiała się melodyjnie i pokiwala glową w ramach podziękowania. Weszliśmy do kawiarni.-Jakie najbardziej lubisz ?
-Miętowo-czekoladowe.
-Na serio ? To są moje ulubione.
-To mamy dużo wspólnego

2 komentarze: