piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 14

Znalezione obrazy dla zapytania romantyczna  kolacja na plaży
-To jest cudownie. Kiedy ty to zrobiłeś.
-Kiedy gadałaś z Grześkiem. -Powiedział. Zbliżyłam się  do niego i pocałowałam go bardzo namiętnie. Włożyłam w to wszystkie swoje uczucia. Pod koniec zabrałam mu kapelusz i zaczęłam z nim uciekać. Byłam o wiele szybsza w bieganiu po piasku, bo przecież gram w plażówkę. Ale Tomson okazał się sprytem przeskoczył przez mały płotek, który ja obiegłam i mnie złapał.
-Oddasz po dobroci ?
-Nie.-Powiedziałam chichrając się. Tomek wziął mnie jak pannę młodą i zaczął iść w kierunku wody.-Nie, nie zrobisz tego. Proszę postaw mnie z powrotem na piasku.
-A oddasz ?
-Tak.-Westchnęłam. Założyłam na jego głowę, kiedy szedł w kierunku plaży.
-Za karę chcę buziaka o tutaj.-Powiedział stawiając mnie i pokazał na swoje usta
-Dla mnie to sama przyjemność złączyłam ręce za jego szyją przyciągając go trochę. Jestem niższa od niego gdzieś o 10 centymetrów więc musiałam się wspiąć na palce.

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna całuje chłopaka
Tomson objął mnie w pasie i jeździł dłońmi po moich plecach.
-Kocham cię okruszku.-Cmoknął mnie  w nos.
-Ja ciebie też.-Wtuliła się we mnie.
-Stwierdzam iż genialnie całujesz.-Powiedział siadając do stołu i pociągnął mnie na swoje kolana.

*Dwa tygodnie później*
#Dom Sary#

Wróciliśmy już z Sopotu. Było tam wspaniale, tylko teraz zaczęło się cos psuć. Z Tomkiem widziałam się tylko dwa razy. Jak do niego dzwonie to nie odbiera. Na początku oddzwaniał, a później przestał. Może byłam dla niego tylko wakacyjną miłością. Nie widzieliśmy  się już tydzień. Zero kontaktu. Dzisiaj grają w Wawie za godzinę, więc właśnie wychodzę. Na miejscu już było tłoczno, ale dopchałam się do samej sceny. Pół godziny później się zaczęło. Jak zwykle było genialnie. Pod koniec koncertu, jak chłopaki rzucali rzeczami złapałam ręcznik Wozza, co spowodowało, że na mnie spojrzał. Zdziwiony podszedł do Tomsona i powiedział  mu coś na ucho, a ten spojrzał w moim kierunku i się uśmiechną. Nie odwzajemniłam tego.

*Tomson*
Kiedy Łozo powiedział mi, że jest  tu Sara myślałem, że sobie ze mnie żartuje. Mój telefon wpadł mi do fontanny i nie mogłem odzyskać z niego numerów, a nigdy nie byłem u mojej dziewczyny w domu, więc nie wiem, gdzie mieszka. Ona pewnie teraz sobie myśli, że ją olałem. Kiedy się do niej uśmiechnąłem nie odwzajemniła tego. Co się dziwić, nie odzywaliśmy się do siebie ponad tydzień, ale po części to nie moja wina. Miałem nadzieję, że przyjdzie po autograf, wszyscy się dziwili, że poszedłem od razu. To chyba mój rekord. Wśród dziewczyn nie zauważyłem jednak Sary. Rozdawałem wszystkim autografy. Mając nadzieję, że jest gdzieś tam na końcu. Jednak się pomyliłem. Na końcu kolejki stała taka mała dziewczynka. Trzymała cos w swoich rączkach.
-Taka pani powiedziała,  żebym ci to dała, bo uważa,  że nie jest już jej.
Znalezione obrazy dla zapytania Naszyjnik serce
-Ymm dziękuje.-Powiedziałem smutno. Czując, że zaraz się rozpłaczę.-Mówiła coś jeszcze ? Wiesz może gdzie  ona poszła ?
-Wiem tylko, że płakała na waszym koncercie. Poszła w tamtym kierunku. Więcej nie wiem naprawdę.
-Dziękuje. Naprawdę.-Powiedziałem, a pierwsze łzy zaczęły kapać na barier. Przytuliłem ją. Dałem jej autograf i zrobiłem sobie z nią zdjęcie.
Później podszedł do mnie Wojtek
-I co znalazłeś ją.-Ja pokręciłem tylko głową.
-Jakaś dziewczynka mi dała. Dałem go Sarze, kiedy wracaliśmy do Warszawy. Ona uważa , że nie jest moją dziewczyną.-Rozpłakałem się na dobre.-Wojtula. Co ja mogę  jeszcze zrobić.
-Nie wiem. Na prawdę nie wiem. Możesz mieć tylko nadzieje, że gdzieś ją spotkasz.-Poklepał mnie po ramieniu.-Odwiedź cię ?
-Nie, poradzę sobie. Nie martw się. Wróciłem do domu. Zobaczyłem w kącie longboarda. Przypomniało mi się, jak razem jeździliśmy. Jest pierwszą dziewczyną, jaką poznałem, która jeździ na longboardzie.  Postanowiłem sobie pojeździć. Miałem bardzo blisko park, a tam skate-park. Na rampach była tylko  jedna dziewczyna. Wow. Naucz  mnie tego.
Znalezione obrazy dla zapytania triki na skateparku dziewczyna
Nagle upadła. Podszedłem do niej.
-Wszystko w porządku ?
-Tak chyba tak.-Spojrzała na mnie.
-Sara ?!
-Miło,  że pamiętasz moje imię.-Powiedziała wstając i idąc na kolejne rampy.
-Poczekaj. Daj mi to wyjaśnić.
-Trzeba było mi wyjaśnić, zanim zostaliśmy razem. Rozumiem. Chciałeś tylko wakacyjnej miłości. Zapomnij o mnie.
-Nie. Nigdy o tobie nie zapomnę. Wiesz, jak  przez ten tydzień martwiłem się o ciebie. To był dla mnie koszmar.
-To trzeba było zadzwonić. Codziennie nagrywałam na twoją sekretarkę tysiąc wiadomości, a ty nie raczyłeś oddzwonić. Więc nie wciskaj mi kitu, że się martwiłeś. Bo w każdej chwili mogłeś  po prostu zadzwonić.-Zaczęła płakać. Chciałem ją przytulić, ale zrobiła krok w tył.
-Nie mogłem ok. Mój stary telefon zniszczył się w fontannie i nie mogłem z niego żadnych informacji wydobyć. Chciałem przyjść do ciebie-nie wiem, gdzie mieszkasz, wysłać maila-nie znam twojego adresu.
-Ja przepraszam. Nie wiedziałam. Może jednak lepiej ci będzie beze mnie. Nie zasługuję na ciebie. Powiedziała siadając na betonie.
-To ja nie zasługuję na ciebie. Jesteś idealna. Proszę, dasz mi szansę ?
-Jeżeli ty dasz ją mi.
-Oczywiście. Kocham cię całym  sercem . Tak bardzo, że nie wiem co robić, gdy nie ma ciebie obok.
-Też cię kocham.-Pocałowaliśmy się pierwszy raz  od tygodnia. Bałem  się, że jej już nigdy nie zobaczę, ale na szczęście myliłem się. Cudownie jest  ją trzymać ponownie w ramionach. Móc się do niej przytulic, pocałować.

--------------
Mam nadzieję, że się podoba. Kolejny jutro, albo pojutrze ;)

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 13

*Sara*

Obudzić się w ramionach ukochanego chłopaka było  moim marzeniem od zawsze i mogę teraz stwierdzić, że marzenia się spełniają. Spojrzałam na chłopaka. Zasną w full-capie. Zazwyczaj tego nie robi. Pomyślałam, że zrobię mu kawał. Delikatnie ściągnęłam z jego głowy czapkę. Wzięłam pozostałe, jakie zauważyłam w pomieszczeniu i zaniosłam do mojego "byłego" pokoju. Położyłam się z powrotem obok Tomsona i zaczęłam udawać, że śpię. Obudził mnie dźwięk skrzypienia materaca. To ja zasnęłam ?!
-Na co się tak patrzysz ?-Zapytałam widząc, że nie odrywa wzroku od mojej twarzy.-Mam coś na buzi ?
-Nie ! Tylko patrzę na najpiękniejszą dziewczynę na świecie.
-Wiesz co ? Trochę dziwnie się czuję.
-Coś ci dolega ?-Zapytał niemal od razu.
-Nie po prostu głupio mi, że nie widujesz się z chłopakami. Ciągle siedzisz ze mną. Mi się to  podoba, ale nie możesz ich zaniedbywać.
-Ja chcę być cały czas z tobą. Chłopaki są tu z rodzinami. Może nie zdążyłaś ich poznać, ale są ty ich żony, córka Lajana. Więc nie masz się czym przejmować. Ale wpadł mi do głowy pomysł. Może wybierzemy się całą paczką np. na kręgle.
-Świetny pomysł. Tylko ja nie umiem grać. Grałam tylko raz w życiu, kiedy byłam mała.
-Spokojnie. Nauczę cię.

*Tomson*
-To ja zadzwonię po wszystkich, a ty możesz znaleźć jakąś kręgielnie w Sopocie.-Dała mi całusa idąc po laptopa. Pochyliła się do torby wyjmując sprzęt. Spodenki lekko jej się zadarły odsłaniając połowę jej pośladków.
-Nie patrz się na mój tyłek.
-Nie patrzę się.-Skłamałem. Zacząłem dzwonić do chłopaków.-Nasz wypad się zmniejszył. Będę tylko ja, ty, Wozzo, Baron i Dziamas. Torres umówił się z żoną na randkę i powiedział, że trudno będzie mu to odwołać. A reszt chłopaków już wyjechała.
-To może ja zostanę, a wy zrobicie sobie męski wieczór.
-Nie. Idziesz z nami. Jesteś pod moją opieką i gdyby cos ci się stało nie darował bym tego sobie. Powiedziałem przytulając się do niej.
-A chłopaki nie mają ci za złe, że spędzasz tak dużo czasu ze mną.
-Nie, oczywiście,  że nie.-Chyba. Nie mają mi za złe prawda ?

#
W kręgielni#


-Sara twoja kolej.-Spojrzała na mnie jakby nie wiedziała co zrobić Wzięła kulę i rzuciła trafiając trzy kręgle. Podszedłem do niej biorąc kolejną kulę. Złapałem ją w talii. Chłopaki zaczęli gwizdać. -Najpierw dobrze stań.  Trochę bardziej w lewo. Musisz pokierować dobrze nadgarstkiem,  żeby się potoczyła tam, gdzie chcesz.Znalezione obrazy dla zapytania para kręgle
Zbiliśmy wszystkie. Potem poszedł Dziamas.
-Tomson. Dlaczego nie masz ful-capa,  tylko kapelusz ?-Zapytał Baron.
-Nie mogłem znaleźć, a miałem mało czasu. -Sara się zaśmiała. Wiem, że ona cos wie na ten temat, ale postanowiłem to załatwić potem. Kiedy Łozo poszedł rzucać poślizgną się i poleciał ze 2 metry za kulą.  Wszyscy wy buchnęliśmy śmiechem Wojtek też. Na szczęście nic mu się nie stało, no poza paroma siniakami. Będzie żył.
-To co wracamy ?-Zapytał Grzesiek kiedy minęły 4 godziny zabawy.
-Noooo-Ziewną Alek.
-Co stary ? Zmęczony jesteś ? To co ty w nocy robiłeś ?
-Na pewno nie jadłem zupy pomidorowej.-Popatrzył na nas, jak na wariatów.-Mam wrażenie, że obok mnie mieszka niewyżyta para.-Skrzywił się.-Na szczęście dzisiaj się wyprowadzają.
-Może pójdziemy coś zjeść ?-Zapytałem Sarę.
-Jasne. Jestem bardzo głodna.
-To trzeba było mówić.-Dała mi całusa w policzek.
-Chłopaki idziecie z nami ?
-Jasn auu.-Wojtek kopną Grześka w piszczel.-Ja odpadam.
-Ja też idę w końcu spać.
-A ja umówiłem się z kimś.- Łozo puścił mi oko. Ja się tylko uśmiechnąłem w ramach podziękowania.
-Szkoda. To co ? Idziemy ?
-Wskakuj.-Powiedziałem odwracając się do niej tyłem.
-Ale po co ? Dobrze się już czuję. Naprawdę.
-Za dużo dzisiaj się nadwyrężałaś. Wskakuj .-Powiedziałem stanowczym tonem. Podziałało.
-Za dużo dla mnie robisz. Nie rozumiem tego. Żaden  chłopak w całym moim  życiu, aż tak o mnie nie dbał.
-Robię to, bo cię kocham.-Pocałowała mnie w policzek.
-To gdzie idziemy, a raczej ty idziesz.
-Coś zjeść.
Ale  gdzie ?
-Niespodzianka.-Powiedziałem uśmiechnięty.
-No proszę. Powiedz mi.-Powiedziała słodko przygryzając mój płatek ucha.  Wiedziała co zrobić, żebym uległ. 
-Nie.
-Proszę.-Zaczęła składać pocałunki na mojej szyi.
-Gdzie są moje ful-capy ?-Postanowiłem wykorzystać sytuacje.
-W moim pokoju. To co powiesz mi, gdzie idziemy ?

-Nie. Pytałem z ciekawości. Nie sądziłem, że mi powiesz.
-No wiesz ty co . Zakaz pocałunków do końca tygodnia.
-Sara no !- Nie wyobrażam sobie, że do końca pobytu tutaj nie pocałuję jej.-Obiecuje, że niespodzianka ci się spodoba. Jesteśmy już blisko. Zamknij oczy. Ufam tobie, że ich nie otworzysz. Nie zawiedź mnie.

*Sara*
Strasznie korciło mnie, żeby otworzyć oczy, ale nie chciałam zawieść Tomka i zepsuć mu niespodziankę.
-Już możesz otworzyć.-Powiedział stawiając mnie na piasku ??? Objął mnie  w talii. Otworzyłam oczy. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To było niesamowite...

CDN

-------------------
No to mamy kolejny. Chciałam podziękować za miłe słowa. Dzięki nim mam ochotę pisać więcej. Naprawdę to doceniam. Kolejny jutro ;)

Rozdział 12 cz. 2

Rozdział 12 cz 2 Stwierdziłam, że tamten jest bardzo krótki, więc napisałam drugą część.



*Tomson*

-Śpisz ?-Usłyszałem delikatny głosik.
-Nie, a ty.-Ta na moje słowa tylko się zaśmiała.
-Nie, jakoś nie mogę. -Powiedziała mocniej się we mnie wtulając. Nagle zaburczało mi w brzuchu.-Jesteś głodny ?
-Tak. Przypomnę ci, że wczoraj oprócz śniadania jedliśmy tylko gofry.
-Tak szczerze, to  ja tez jestem głodna.
-To może zamówimy coś w restauracji.
-A  jest jeszcze czynna ?
-Tak to restauracja 24/dobę . No to co zamówić.-Zbliżyła się do mnie. myślałem, że mnie pocałuje. A ta wyszeptała mi do ucha
-Mam ochotę na zupę pomidorową.-Powiedziała to z taką pasją,  że nie mogłem zrobić nic innego jak wybuchnąć śmiechem. Zadzwoniłem i zamówiłem zupę pomidorową. Powiedzieli, że będzie za poł godziny.
-Oglądamy coś ?-Zapytałem uśmiechając się do mojego maleństwa. Ta pokiwała tylko głową.-A co chcesz ?
-Obojętnie. Weź trzeci film od lewej.-1..2...3... "Obecność"-horror. Włączyłem film i usiadłem na łóżku opierając się o ścianę. Sara usadowiła się obok mnie-Jaki ?
-"Obecność"
-Horror ?-Zapytała lekko przestraszona.
-Tak, ale nie masz się czego przy mnie bać.
-No dobra.-Złożyłem całusa na jej policzku. Podczas filmu parę razy Sara wtulała się we mnie. Nie powiem. Było mi to na rękę.
Znalezione obrazy dla zapytania para oglądająca filmNagle ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna podskoczyła przestraszona. Podszedłem do drzwi i otworzyłem je wpuszczając dziewczynę z obsługi do pokoju. Całkiem zapomniałem, że zamówiłem jedzenie.  Zostawił wózek i wyszła mówiąc ciche "smacznego"
-To co jemy ?.-Odpowiedziała skinieniem głowy biorąc swój talerz.
-Wiesz to dziwne.
-Co ?
-Pierwszy raz jem zupę pomidorową w hotelu o 3 nad ranem.-Zaśmiała się.
-Szczerze, to ja też.-Po skończonym posiłku wróciliśmy do oglądania filmu. Spojrzałem na Sarę spała uśmiechając się przez sen. Postanowiłem pójść w jej ślady.  Wyłączyłem film i położyłem ją tak, żeby było jej wygodnie. Przykryłem nas kołdrą i pocałowałem ją w czoło.

Rozdział 12



*Sara*
-To co wracamy ?-Zapytał, gdy na dworze zrobiło się ciemno i trochę zimno.
-Tak. Trochę zimno już jest.-Tomson po tych słowach zdjął z siebie koszulkę i podszedł do mnie nakładając ją na mnie. Pachniała jego perfumami, już nie mówię o jego klacie. Nie wiedziałam, że ma takie mięśnie.
Znalezione obrazy dla zapytania klata męska
-Nie wygłupiaj się. Nie  jest aż tak zimno. Po za tym nie chcę żebyś był chory z mojego powodu.-Powiedziałam ciągle spoglądając w dół. Nie mogłam się oprzeć.
-Mi tak naprawdę jest gorąco. Ale widzę, że ty chyba wolisz, żebym był bez koszulki.-Przyłapał mnie na patrzeniu się na niego.-i muszę ci przypomnieć, że to ty jesteś chora, bo powinnaś leżeć teraz w szpitalu. Więc nie marudź tylko wskakuj.-Odwrócił się tyłem. Posłusznie weszłam na jego plecy. Po 30 minutach  byliśmy w moim pokoju.
-Mam pomysł. Pakuj się zamieszkasz ze mną w pokoju.-Objął mnie ramieniem.-Muszę mieć na ciebie oko, jak by się coś stało.
-A dlaczego to ty nie możesz się przenieść do mnie ?
-Bo ja mam większy pokój.-Pokazał szereg swoich ząbków
-A to nie będzie trochę dziwne, jak chłopaki zobaczą nas razem w łóżku. Co sobie w tedy o nas pomyślą ?
-Niech sobie myślą co chcą.
-Kocham cię-Powiedziała kierując się do swojej szafy. Podszedłem do niej łapiąc ją.
-Ja ciebie też bardzo kocham. Tak bardzo, bardzo.-Powiedział głosem małego chłopca.

*Tomson*
Po spakowaniu wzięliśmy rzeczy Sary i udaliśmy się do  mojego pokoju. Otworzyłem drzwi i  przepuściłem ją. Dostałem w zamian promienny uśmiech.
-Idziesz pierwsza się myć ?
-Nie , ty idź .
Umyłem się kładąc w łóżku czekając na moja dziewczynę. Ona po chwili wyszła w samym ręczniku.
-Czy ja widzę anioła ?-Zaśmiała się melodycznie.
-Ja przepraszam. Nie wzięłam rzeczy ze sobą, a teraz mi głupio.
-Jesteśmy razem, więc nie musisz się tak czuć. Ja się nie gniewam. Powiem jeszcze, że nawet cieszyłbym się bardziej, gdybyś nawet ręcznika nie miała-Powiedziałem z chytrym uśmieszkiem. Ta podeszła do walizki. A następnie zniknęła za drzwiami łazienki. Po chwili z niej wyszła. OMG
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna w piżame
-Kusisz kobieto.-Ta nic nie powiedziała. Położyła się obok mnie.
-Dziękuje.-Powiedziała prawie szeptem.
-Za co kwiatuszku ?
-Za to co dla mnie robisz. Opiekujesz się mną, martwisz się, pomagasz. Dziękuję również  za to, że zabrałeś mnie dzisiaj na plażę, chodź nie musiałeś. Dziękuję, że mnie rozumiesz i że mnie kochasz.
-Saruś to było piękne. Nie masz za co mi dziękować. Robię to bo cię kocham. To ja dziękuję, że taka dziewczyna jak ty zainteresowała się mną. Takim zwykłym chłopakiem z Elbląga.
-Kocham cię słoniku.-Zaśmiała się.
-Ja ciebie też okruszku.-Pocałowałem ją, ale to był inny pocałunek. Ten był  taki prawdziwy. Przepełniony naszymi uczuciami. Każdy pocałunek jest inny, ale   na swój sposób wyjątkowy.-Dobranoc-Powiedziałem obejmując jej drobne ciało. Przyciągając ją bliżej mnie.
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna z chłopakiem spią
-Spij dobrze.-Złożyła jeszcze jeden krótki pocałunek na moich ustach.

--------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale mam mało czasu, bo chcę dorobić, więc pracuję. KOlejny dzisiaj, albo jutro.

wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 11


*Tomek*
-To co ? Po sniadaniu idziemy się przejść ?-Zapytała.
-Z chęcią.-Odpoiedziałem.-Zaraz co ? Nie nie może pójść. Masz leżeć.
-No weź. Nie mogę caly czas nic nie rbić, bo nerwicy dostaję. No proszę.
-Możesz pod trzema warunkami.-Odrazu podniosła na mnie głowę.
-Jakimi ?-Oczy jej błysnęły
-Po pierwsze, będziesz mogła być tylko "na barana"
-Będzie ci ciężko.-Powiedziała.
-Haha. Nie żartuj jesteś moim maleństem i jestes leciutka jak piórko.-Uśmiechnąłem się najszczerzej jak potrafię.
-No dobrze, a drugi warunek.
-Do końca dnia będziesz leżeć w łóźku.
-Ale...Eh. No dobra. A trzeci ?
-Pocałuj mnie.-Podeszła do mnie. Usiadła na moich kolanach. Ocierając się o moje krocze. Ah. Pocałowała mnie kładąc swoje ręce na mojej klatce piersiowej. Ja zaś położyłem moje dłonie na jej plecach przyciągając ją bliżej. Pogłębiłem pocałunek. Sara rozchyliła lekko wargi. To był dla mnie znak. Wsunąłem język do srodka, żeby za chwilę walczyć z jej. To jest niesamowite, że wystarczy jedno spojrzenie, żeby się w kims zakochać. Jedno słowo, a zrobie dla niej wszystko. W tym momencie jest dla mnie najważniejsza.-To co idziemy ?-Zapytałem z uśmiechem.
-A nie mogę iść na nogach ?
-Yy nie ? Albo wskakujesz na plecy, albo zostajesz.
-A jak ci ucieknę ?-Zapytała robiąc dwa kroki w tył.
-To cię złapię.-Powiedizlem łapiąc ją w talii, przyciągając do siebie.-I przywiąże do łóżko. To jak ? Idziemy, czy zostajemy.
-Idziemy.-Westchnęła.
-No to wskakuj.-Odwróciłem się tyłem i przykucnąłem.
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna u chłopaka na plecach
-No to w drogę.-Powiedziałem. Wyszliśmy z hotelu.-To gdzie moja księżniczka chce iść.
-Nie ważne gdzie.Ważne z kim.-Powiedziaładając mi calusa w policzek. Czy to nie jest słodkie.-Ale chyba chcę posiedzieć na plaży.-Ruszyłem w tamtym kierunku.-Obiecasz mi coś.
-Tak.-Odparłem bez zastanowienia.
-Jeszcze nie wiesz co ?
-Obiecam ci wszystko. No może poza nadwyrężaniem się w tym momencie. Więc o co chodzi ?
-Obiecaj, że jak ci będzie ciężko to mi powiesz. NIe będziesz tego ukrywał.
-Juz się bałem, że to coś poważnego.-Odetchnąlem z ulgą.
-To jest poważne.-Powiedziała. Odwróciłem się do niej, ale kiedy to zauważyła zakryła twarz w włosach. Zaśmiałem się.
-To urocze, że sie martwisz, ale ja sobie spokojnie dam radę. -Cmoknęła mnie w policzek.-Mówiłem ci, że jesteś słodka ?
-Tak, gdzieś 100 razy.
-To powiem 101 raz. Jesteś słodziutka i urocza. -Ta się zarumieniła.-Kocham twje rumieńce.-Spóściła głowę w dół.Zacząlem się głośno śmiać.-Fajnie wiedzieć, że tak na ciebie działam.
-No to zaraz sprawdzimy jak ja działam na ciebie.-Odzyskała pewnośc siebie jak za dotkinięciem czarodziejską różdzką. Odsłoniła mi lekko koszulkę. Zaczęła calować moje ramie. Przyssała się swoimi ustami ciągnąc lekko za skórę. Zostawiając tam malinkę.
-Achhhh-Spojrzałem w dół. Mój kolega domagał się czegoś więcej.
-Mam na ciebie ochotę.-Zamruczała mi sexownie do uch przygryzając jego płatek. Nie wytrzymałem. Postawiłem ją na ziemi mocno wpijając się w jej usta. Całowaliśmy się tak jakbysmy nie widzieli się z rok. Sara oparła sie o drzewo stojące obok, przyciągając mnie za szyję do siebie. Stykaliśmy sie prawie calymi ciałami. Sara pocałowała mnie bardzo namiętnie zjeżdżając rękami na moją klatke piersiową. Moje ręce błądziły po jej plecach tworząc nie czytelne wzory. Nagle dziewczyna odepchnęla mnie od siebie. Spojrzałem na nia zdezorientowany. Ta tylko przygryzła wargę.
-O co chodzi ?-Zapytałem zdziwiony.
-Chciałam tylko sprawdzić jak na ciebie działam, ale patrząc na twojego kolegę stwierdzam, że nie jest ze mną, aż tak źle.-Ja się zawstydziłem.
-Lepiej uciekaj, bo jak ja cię dorwę.-Zacząlem do niej powoli podchodzić, a ta zaczęła uciekać. Wbiegła na plażę. Nagle potkneła się i upadła na piasek głośno się smiejąc. To dobrze. Juz myślałem, że znowu zemlała. Podbiegłem do niej biorąc ją na ręce.
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna u chłopaka na rękach
-I co teraz zrobisz ?-Zapytała.
-Pocaluje.-Powiedzialem pochylając się nad nią i całując ją bardzo delikatnie.-Kocham cię. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Wiesz. To dziwne. Pierwszy raz spotkałem dziewczyne, która jest bardzo podobna do mnie z charakteru. Ma podobne zainteresowania. No i jest moja osobistą fanką.-Zaśmiałem się.
-Też cię kocham. Mam wrażenie, że jesteś tym jedynym. Wie, to głupie. Znamy sie tylko kilka dni, ale w tym momencie nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Poza tym to...a dobra tam nieważne.
-No powiedz.
-Nie, bo to wstydliwe.
-Mnie się wstydzisz ?-Zapytałem.
-Yyyy tak ?-Odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-No powiedz. Obiecuje, że nie będę się śmiać.
-Obiecujesz ?
-Tak.-Dałem jej buziaka w czoło.
-Chodzi o to... Nie wiem od czego zacząć.
-Najepiej od początku.-Zaśmiałem się , ale widząc jej poważną minę przestałem.
-Mam 28 lat, a a a ja jestem dziewicą-Powiedziała chowając się za swoimi włosami.Naprawdę ? Spodziewałem się wszystkiego, tylko nie tego.
-Nie masz się czego wstydzić.
-To znaczy, że ci to nie przeszkadza ?
-Oczywiście, że nie. -Powiedziałem całując ją.-Tylko mam pytanie. Mam rozumieć, że czekasz do slubu.
-Nie. Mmmm po prostu chyba nie spotkałam takiej osoby z która mogłabym to zrobić.-Powiedizła rumieniąc się.
-Spokojnie. Ja nie gryze, nie musisz się mnie wtydzić.
-----------------------
Zabrakło wam jednego komentarza, ale wam odpuszczę,  bo mam dzisiaj dobry dzień.
Kolejny  ? Nwm kiedy.  Chciałam was zachęcic do pisania komentarzy, więc każdy kto napisze komentarz dostanie na swojego e-maila kolejny rozdział dzień przed innymi. W tym celu piszcie swoje maile w komentarzach ;)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdzial 10

*Tomson*

Wszedłem do sali spodziewając się tego, że zobaczę Sarę leżącą w łóżku. Dlatego zdziwiło  mnie to, że siedziała na rogu posłania zakładając buty.
-Co robisz ? Miałaś leżeć. -Powiedziałem.
-Nie zamierzam siedzieć w tym szpitalu. -Stwierdziła wstając, ale od razu usiadła.
-Widzisz ? Nie jesteś jeszcze w pełni sił. Powinnaś odpoczywać. -Spróbowała i tym razem udało jej się utrzymać równowagę. Zaczęła iść w kierunku wyjścia, czyli do mnie.
-Nie będziesz mi rozkazywać. -Powiedziała otwierając drzwi. Na korytarzy nie było nikogo. Złapałem ją za nadgarstek.-Co ?
-Ja przepraszam nie wiem dlaczego się z nią umówiłem. Proszę wybacz mi. Nie mogę bez ciebie żyć rozumiesz ? Wiem, że znamy się trzy dni, ale dla mnie to najpiękniejsze dni w całym moim życiu. Ja przepraszam za wszystko, za to, że przeze mnie jesteś w szpitalu. Ja rozumiem, że jest ci  ciężko...
-Nie. Nic nie rozumiesz. To nie twój tata wyprowadził się, gdy dowiedział się, że się urodzisz.  To nie  twoja mama umarła jadąc na twój mecz. Rozumiesz ? Ja nie mam nikogo, kto by mnie kochał. Jestem sama. Myślałam, że ty mnie kochasz, że będę miała w kimś oparcie, ale jednak się myliłam.-Podczas całej wypowiedzi płakała. Ja po prostu ją przytuliłem. Starała się wydostać z mojego uścisku, ale ja jeszcze bardziej go wzmocniłem.
-Ja naprawdę cię kocham. Możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji. Naprawdę przepraszam. Obiecuję, że się tobą zaopiekuję. Proszę wybacz mi.
-Wybaczam.-Powiedziała szeptem. Spojrzałem w jej oczy. Było widać w nich smutek, ale również zaufanie.-Też cię kocham.-Pocałowałem ją. Tak mi tego brakowało.-Proszę zabierz mnie stąd.
-To poczekaj tu chwilę.-Oderwałem się od niej i wyszedłem kierując się w stronę gabinetu.-Dzień dobry. Sara chciałaby się wypisać.
-Rozumiem. Jest taka możliwość, ale nie powinna.-Lekarz na chwilę oderwał wzrok od papierów  i spojrzał na mnie.-Jest bardzo osłabiona. Takie omdlenia mogą się jeszcze zdarzyć  i wydaje mi się, że powinna być pod stałą kontrolą lekarzy.
-Nie może tu zostać. Jej mama umarła w szpitalu. To po prostu łamie jej psychikę.
-No dobrze. Zaraz przyniosę wypis. Tylko proszę, żeby odpoczywała. Najlepiej, żeby tylko leżała w łóżku. Na razie zero jakiegokolwiek wysiłku.
-Oczywiście. Zajmę się nią najlepiej jak potrafię.
-Dobrze zaraz przyjdę do sali.-Wróciłem do mojej ukochanej. Siedziała na łóżku gapiąc się w ścianę. Z pod jej powiek wypływały łzy. Usiadłem obok niej sadzając ją sobie na kolanach. Po chwili do sali przyszedł lekarz.
-Proszę oto wypis i leki, które musi pani zażywać. Gdyby coś się stało, to proszę do mnie przyjść.-Sara uśmiechnęła się tylko lekko i pokiwała głową. Wziąłem ją na ręce i wyszliśmy ze szpitala. Siedliśmy na ławce przed budynkiem. Zadzwoniłem po taxi. Po 5 minutach przyjechała. Wsiedliśmy do środka i w ciszy przebyliśmy podróż. Gdy wysiedliśmy Objąłem ją w pasie mocno do siebie przyciągając. Wsiedliśmy do windy. Zaprowadziłem ją do jej pokoju. Wziąłem ją na ręce kładąc na łóżku. Przykryłem ją kocem siadając na rogu posłania.
-Chcesz coś do picia, lub do jedzenia.
-Nie. Chcę, żebyś się  położył obok.-Powiedziała poklepując miejsce obok. Zrobiłem jak chciała, a ona wtuliła się we mnie.-Dziękuję.
-Kocham cię okruszku.-Powiedziałem całując jej czoło.
-Ja ciebie też słoniku.-Spojrzałem na sią zdziwiony.-Jak ja będę okruszkiem, to ty będziesz moim słonikiem.-Zaśmiała się, a ja razem z nią.-Dobranoc.
-Raczej dzień dobry hahaha. Jest 5 rano. Śpij dobrze.

*Sara*
Świetnie jest budzić się w ramionach chłopaka którego się kocha spojrzałam na jego twarz. Tak ślicznie wygląda gdy śpi. Postanowiłam zrobić nam naleśniki na śniadanie. Poszłam do kuchni, która była oddzielona od salony tylko niskim murkiem. Zmieszałam składniki i zaczęłam je robić w połowie smażenia do kuchni wpadł Tomson. Podszedł do mnie i złapał w talii. Dał całusa w policzek.
-Miałaś odpoczywać.-Powiedział podnosząc mnie i zaniósł mnie do sypialni, położył na łóżku.
-Nie jestem małą dziewczynką. Poradzę sobie. Nie mogę nic nie robić.
-Wiem, że ci trudno, ale się  o  ciebie martwię.-Pocałowałam go namiętnie w jego soczyste wargi. Nagle mi się coś przypomniało.
-Naleśniki !-Powiedziałam zrywając się z łóżka. Jednak Tomek złapał mnie w pasie kładąc z powrotem na łóżku.-Tomek zostaw mnie.

-Ja je dokończę.-Powiedział wychodząc z pokoju. Minęło 5 min a dla mnie to jak wieczność. Wstałam i poszłam do kuchni. Tomson był zajęty smażeniem naleśników, więc mnie nie zauważył. Podeszłam do niego przytulając się do jego pleców.Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna przytula chłopaka od tyłu
-Sara. Do łóżka, już .-Powiedział głośno, ale delikatnie.
-Nudziło mi się.-Powiedziałam całując go po ramieniu mając nadzieję, że to go zmiękczy

-Rozpraszasz mnie.-Uśmiechnęłam się  nie przestając.-No dobra możesz zostać.  Tylko siadaj przy stole. Zaraz będą gotowe.
-To ja zrobię kawę.-Podeszłam do expresu.
-Siadaj, zaraz zrobię.
-No weź. Dobrze się czuję.
-Nie. Siadaj.-Powiedział stanowczym głosem.
-Nie

-Tak-Nie
-Tak
-Nie
-Tak-Nie
-Nie
-Tak. Kurde  zawsze się na to nabieram.
-Tak więc siadaj.-Zrobiłam to co kazał obserwując jego ruchy.-Co się tak patrzysz ?-Uniósł jedną brew do góry czym mnie rozśmieszył
.
-Mam przystojnego chłopaka, więc chyba mogę się na niego patrzeć.
-Powiedziałaś przystojnego ?
-Tak i na dodatek zajebistego. Cieszę się , że cię mam.
-Ja cieszę się bardziej.-Powiedział kładąc ostatniego naleśnika na talerzu.-Z czym chcesz ?
-Mam mały wybór, bo wczoraj miałam zrobić zakupy.
-To poczekaj. Zaraz wracam.-Powiedział i wyszedł z pokoju. Co on kombinuje ? Postanowiłam, że w tym czasie zrobię kawę. Kiedy stawiałam kubki na stole Tomek wszedł do pomieszczenia z  bitą śmietaną, truskawkami, jagodami, nutellą i cukrem pudrem.
-Skąd ty to masz ?

-Wziąłem z restauracji. Ale ty jesteś uparta.
-Ale co ?-Spojrzał na kawę.-No bez przesady. Nie jestem niedorozwinięta.
 Kawę mogę zrobić.
-No dobrze.-Powiedział całując mój policzek.-To co. Jemy ?-Ja  zrobiłam sobie z truskawkami i bita śmietaną, a mój ukochany z jagodami.
-Chcesz spróbować mojego ?-Pokiwał głową na tak. Włożyłam mu kawałek do buzi brudząc go trochę bitą śmietaną. -Hahaha. Masz wąsy jak dziadek mróz.
-Bardzo śmieszne. -Wziął chusteczkę chcąc wytrzeć twarz, ale zatrzymałam jego rękę i pocałowałam go w brudne miejsce zlizując bitą śmietanę.-Hmm... Daj mi jeszcze kawałek Hahaha.
-Marzenie hahaha.

------------------
:) Jak pisałam wczoraj jest kolejny. Dzisiaj podwyższam wymagania

3 komentarze= rozdział 11