Sara przeglądała się jeszcze w lustrze. Podszedłem do niej obejmując ja w pasie.
-Brakuje ci czegoś.
-Czego-Spojrzała mi w oczy.
-Tego.-Wyciągnąłem z kieszeni naszyjnik. Przełożyłem jej włosy na prawą stronę zapinając naszyjnik na jej szyi.
-Ja nie jestem pewna...-Zaczęła mówić.
-On jest twój i nie zapominaj o tym.-Przerwałem jej składając pocałunki na jej szyi.
-To co idziemy ?-Zapytała uśmiechając się do mnie.
-Jeszcze chwila.-Powiedziałem całując ją mocno, ale namiętnie w jej malinowe usta.
-Pięknie wyglądasz w tej sukience, ale powiem szczerze, że mam ochotę z ciebie ją zedrzeć.-Powiedziałem przygryzając jej płatek ucha.
-Jak się bardzo nie upijesz. To może. To idziemy ? Nie ładnie jest się spóźniać na swoją własną imprezę urodzinowa.
*Na imprezie*
-I jak się bawisz ?-Zapytał mnie Wojtek.
-Jest na prawdę świetnie.
-Dlaczego tak mało pijesz ?
-Wiesz. Sara mi coś obiecała.-Uśmiechnąłem się na to wspomnienie.
-Rozumiem.-Zaśmiał się Wojtek.-Sorry, ale tam stoi taka dziewczyna przy barze.
-To na co ty czekasz. Leć do niej.-Powiedziałem popychając go w jej kierunku, a sam podszedłem do mojej dziewczyny, która rozmawiała z dziewczyną Alka.
-Zatańczysz ze mną ?-Zapytałem wyciągając w jej kierunku rękę . Złapała ją wstając.
-Przepraszam dziewczyny. Ukochany na mnie czeka.-Uśmiechnęła się. Akurat puścili wolniejszą piosenkę. Złapałem ją w talii, a ona oplotła moją szyję. Piękna chwila. Słowa są zbędne. Przetańczyliśmy jeszcze parę kawałków.
-Przepraszam, ale muszę iść do łazienki.
-Czekam przy stoliku.
*Po 30 min*
Baron dosiadł się do stolika wraz ze swoją dziewczyną.
-Gdzie masz Sarę ?-Zapytał Alek
-Poszła do łazienki.
-Nie możliwe. Przed chwilą tam byłam. W środku nie było nikogo. Kiedy poszła ?
-Jakieś ...-Spojrzałem na zegarek.-30 min temu ! O Fuck.-Wstałem od stolika i zacząłem ją szukać razem z Baronem. -Gdzie ona może być ?-Zapytałem płaczliwie.
-Przeszukaliśmy cały klub. To może na dworze.- Wybiegłem szybko z klubu.
-Na pomoc !- Usłyszałem cichy głos.
-To ona.-Powiedziałem do Alka. Pobiegliśmy w tamtym kierunku. Widok był okropny. Jakiś oblech gwałcił moją dziewczynę.-Zostaw ją.-On wyszedł z niej naciągając spodnie.-Mała. Było zajebiście. Mam nadzieję, że to powtórzymy.
-Ty gnoju.-Ruszyłem do niego z pięściami.- Zabiję cię.
*Baron*
Tomson ruszył do tego chłopaka. Ja podbiegłem do Sary.
-Proszę powstrzymaj go.-Powiedziała bardzo cicho ciągle płacząc. Podszedłem do Tomka, który siedział na nim okładając go pięściami.
-Tomek starczy już. Sara cię potrzebuje. -On na nią spojrzał i od razu jakby otrzeźwiał. Ja zadzwoniłem na policję i po karetkę.
*Tomson*
Podszedłem do niej. Zdjąłem marynarkę i okryłem jej nagie ciało.
-Sara. Ja tak przepraszam. Powinienem cię bronić. Przepraszam. Proszę wybacz mi.-Zacząłem płakać-Obiecałem, że nikt cię nie skrzywdzi. Przepraszam.-Przytuliłem się do niej.
-Ałł. Wszystko mnie boli.-Ciągle płakała.-Proszę zabierz mnie stąd.-Powiedziała zamykając oczy.
-Sara patrz na mnie. Proszę nie zamykaj oczu. Proszę.-Zaczęła kaszleć wypluwając tym samym krew. Usłyszałem syreny.-Wytrzymaj jeszcze trochę. Dasz radę.-Podbiegli do mnie zabierając Sarę.
-Jedzie pan z nami ?-Zapytał ratownik. Ja pobiegłem tylko za nimi.
*1 h później *
-I jak z nią ?-Zapytał Śniady wchodząc razem z całą bandą do szpitala.
-Nie wiem. Ciągle ją badają.
-Jest ktoś z rodziny Sary ?
-Jestem jej narzeczonym.-Powiedziałem wstając szybko z miejsca.
-To proszę za mną.-Weszliśmy do jego gabinetu.-Jej stan jest stabilny. Powinna wyjść z tego, ale niestety poroniła.
-Przecież ona nie była w ciąży.
-To był pierwszy tydzień, dlatego nie dało się nic zrobić.
-Mogę do niej wejść ?
-Tak. Tylko teraz śpi, więc proszę jej nie budzić.
Świetny. Czekam z niecierpliwością na kolejny :)
OdpowiedzUsuńOmg... Rozdział boski! :D Pisz szybciutko kolejny ;*
OdpowiedzUsuń