-Mam pomysł.-Powiedziała przytulona do mnie. Spojrzałem na nią pytająco.-Zapraszam cię do siebie. Musisz wiedzieć, gdzie znajduje się dom twojej hmmm.... dziewczyny -Powiedziała ostatnie słowa niepewnie, jakby wątpiła, że jest moją dziewczyną.
-Pomysł dobry, muszę w końcu się dowiedzieć, gdzie mieszka moja dziewczyna.-Uśmiechnąłem się do niej patrząc jej w oczy. Było w nich widać ulgę. Przybliżyłem się do jej twarzy jednocześnie zgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka.-Kocham cię.-Powiedziałem złączając nasze usta nie dając jej szansy odpowiedzieć.
-Też cię kocham. Naprawdę. To był dla mnie najgorszy czas. A wiesz dlaczego ? Bo nie było cię przy mnie.-Powiedziała chowając głowę w moim ramieniu.
-Dla mnie też. Byłem bezradny. Bałem się, że cię nigdy nie zobaczę. Tak cię mocno kocham.-Powiedziałem przytulając ją bliżej, żeby nie widziała, że łzy powoli skapują mi z policzków.
-Co ty Tomek ? Płaczesz ?
-Ja ? Nie.-Powiedziałem ścierając łzy wolną ręką.
-Łzy to nie wstyd. Pamiętaj.-Powiedziała całując mój policzek. Wstała podając mi rękę.-Chodź.-Uśmiechnęła się słodko. Wstałem ignorując jej rękę i wziąłem ja na ręce.
-Co ty robisz.-Powiedziała śmiejąc się.
-Traktuję moją księżniczkę, jak należy.-Powiedziałem całując ją w czoło.
-Tak traktuje się lekkie księżniczki, a nie balerony.
-Nie rozśmieszaj mnie. Masz najlepszą figurę. Każda dziewczyna ci jej zazdrości. Więc przy mnie nie masz prawa tak o sobie mówić.-Powiedziałem twardo.
-No dobrze. Wiesz, że musimy się wrócić.
-Niby dlaczego.
-Pomyśl z czym przyszedłeś na skate park .
-O fack.-Dziewczyna chciała zejść z moich ramion, ale nie pozwoliłem jej na to, tylko mocniej ją ścisnąłem i pobiegłem z powrotem. Na szczęście leżały tam gdzie wcześniej. Wzięliśmy je i na nich pojechaliśmy do domu mojej ukochanej. Zatrzymała się przy domku na mojej ulicy i wyjęła klucze.
-Ty tu mieszkasz ?-Zapytałem.
-Tak, a co ?-Odwróciła się do mnie.
-Nic, po prostu, ja mieszkam jakieś pięć domów dalej.
-To jak to jest możliwe, że nie spotkaliśmy się wcześniej.
-Wybacz skarbie, ale ja mieszkam ty jakiś miesiąc.-Powiedziałem obejmując ją w pasie od tyłu i całując jej szyję.
-Przestań, bo nie mogę drzwi otworzyć, bo mi się ręka trzęsie.-Zachichotałem. -To jest dla ciebie śmiesz tak. To za karę nie możesz mnie dzisiaj już dotknąć. -Powiedziała wchodząc do swojego domu.
-Co ? Chyba nie mówisz serio ?-Zdezorientowany wszedłem za nią w głąb domu. Wow. Wystrój jest genialny
-Mówię całkiem serio.-Uciekając ode mnie.-Chodź to cię oprowadzę.
-Yhhh no ok.-Powiedziałem ze smutkiem.-Mam dwa pytania. Po co ci taki duży dom ?
-Sama nie wiem.-Uśmiechnęła się do mnie.-A drugie pytanie ?
-Sama projektowałaś ?
-Tak.
-Wow. Mega szacun. Naprawdę. -Poszliśmy do salonu.
-To co oglądamy coś ?
-No możemy. Coś proponujesz.
-Wybierz coś, a ja pójdę po popcorn.-Mówiąc to poszła w kierunku kuchni. Hmm co by tu wybrać ? Titanic ? Za nudne. Lol ? Za dużo razy oglądałem . Straszny film ? Idealnie. Włożyłem płytę do odtwarzacza i czekałem na Sarę. Gdy usiadła na kanapie przybliżyłem się do niej.
-Kochanie nie gniewaj się.-Powiedziałem obejmując ją.
-Nie gniewam się. Po prostu musisz mieć jakąś nauczkę.-Zdjęła moją rękę z jej talii i odsunęła się ode mnie .
-No przepraszam. Nie możesz wymyśleć innej kary ?
-Np. ?
-Nie wiem. Mogę zrobić coś dla ciebie.
-Ale co ?
-Co chcesz.
-To robisz jutro obiad.-Powiedziała tryumfalnie.
-Eh no dobra. Czyli mogę cię przytulić.-Upewniłem się.
-No nie wiem, nie wiem.-Zaśmiała się.
-Ja ci dam nie wiem.-Powiedziałem rzucając się na nią z łaskotkami.
-Pro..Proszę...prz..prze..przestań.-Mówiła przez śmiech.
-Jak przeprosisz.
-Przepraszam.-Uśmiechnęła się miło.
-Nie tak.
-A jak.
-Ty już dobrze wiesz.-Powiedziałem pokazując na usta palcem. Nie zdążyłem nic dodać, bo wpiła się w moje wargi przewracając mnie jednocześnie. Ręce ułożyła na kanapie po obu stronach mojej głowy. Ja za to swoje położyłem na jej biodrach przyciskając ją bliżej siebie. Stykaliśmy się całymi ciałami. Rękami jeździłem po jej plecach. Zacząłem ściągać z niej koszulkę.
Oderwała się ode mnie.
-Tomek. Ja..ja..ja nie mogę przepraszam.-Powiedziała ze łzami w oczach i pobiegła na górę. Brawo Tomson. Wystraszyłeś dziewczynę. Podniosłem się szybko i poszedłem w kierunku z kąd słyszałem płacz. Otworzyłem drzwi chyba od jej pokoju. Leżała zwinięta w kłębek. Położyłem się obok niej.
-Sara przepraszam to nie mia.....
-To ja przepraszam.-Powiedziała spoglądając na mnie.
-Nie masz za co przepraszać kwiatuszku.-Powiedziałem ścierając jej łzy kciukiem.
-Mam. Rozumiem, że ty masz swoje potrzeby, ale ja nie mogę ich spełnić. Nie teraz... Przepraszam.-Rozpłakała się. Przytuliłem ją.
-Sara spójrz na mnie.-Nie zrobiła tego. Podniosłem jej podbródek dwoma palcami zmuszając do patrzenia na mnie.-Nie masz za co przepraszać. To moja wina. Poniosło mnie. Nie powinienem tego robić. Rozumiem, że chcesz poczekać i szanuję to. Będę czekać nawet, aż do śmierci, bo na taką cudowną kobietę warto.-Uśmiechnęła się do mnie i pocałowała mnie.
-Dziękuje.
------------------------
Przepraszam za tak długą przerwę, ale byłam na obozie siatkarskim. Sądziłam, że będę mogła tam pisać, ale nie mogłam przez komórkę dodawać postów. Nwm dlaczego. W każdym razie przepraszam. Pewna osoba prosiła mnie o moje zdjęcia. Jeżeli chcecie zobaczyć jak wyglądam to poproszę o 3 komentarze, a dodam moje 3 zdjęcia.
Rozdział mega! Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńCudowny :) Czekam na następny
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! <3 Z niecierpliwością czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuń