niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 19


Wszedłem do pokoju. Widok był koszmarny. Leżała na łóżku Sara. Cała w siniakach. Kolor prześcieradła niczym nie różnił się od koloru jej ciała. Usiadłem na krześle obok niej biorąc jej rękę najdelikatniej jak potrafię. Nie chcąc zrobić jej krzywdy. Nagle zaczęła się kręcić na łóżku.
-Nie, nie. Zostaw mnie ! Pomocy !-Do sali wbiegli przyjaciele, a ja zacząłem ją budzić. Otworzyła oczy. Było w nich widać przerażenie.
-Ćśśś...To był tylko sen.-Starałem się ją uspokoić.
-To stało się na prawdę.-Powiedziała płacząc. Do sali wbiegł lekarz.
-Usłyszałem krzyk. Coś się stało ?
-Nie. Po prostu zły sen.-Powiedział Dziamas.
-No dobrze. To nic tu po mnie. Proszę dać pacjentce odpocząć.
-Doktorze.-Powiedziała cichym głosem Sara lekko podnosząc się.-Czy ja mogę wyjść ze szpitala ?
-Absolutnie. To wykluczone. Masz dużo ran wewnętrznych. Nawet  nie powinnaś się podnosić.-Wyszedł nie czekając na odpowiedź. Sara ze zrezygnowaniem opadła na łóżko.
-To my nie będziemy przeszkadzać. Jakbyś czegoś potrzebowała Sara to dzwoń.-Powiedział Łozo i każdy po woli wychodził. Kiedy nikogo nie było zacząłem mówić.
-Przepraszam. Naprawdę przepraszam. To moja wina. Powinienem iść z tobą do tej cholernej łazienki. Obiecuję. Nikt, ale to nikt cię już nie skrzywdzi.-Zacząłem płakać. Ona starła moje łzy swoją drobną rączką.
-To  ja przepraszam.-Powiedziała ze łzami w oczach.
-Ty nie masz za co przepraszać kwiatuszku.-Powiedziałem posyłając jej delikatny uśmiech.-Zabiłam je. Zabiłam nasze dziecko.-Zaczęła płakać. Mi również poleciały łzy po policzkach.
-Okruszku. Spójrz na mnie. To nie twoja wina.
-Ale gdybym tylko wiedziała. To bym nawet się nie napiła.
-Ale nie wiedziałaś. To nie twoja wina. Nikt o tym nie wiedział. Mam prośbę. Zapomnijmy o tym ok ?
-Jak mam zapomnieć o tym, że zabiłam nasze dziecko ?-Zaczęła mówić podniesionym głosem.
-To nie ty je  zabiłaś tylko on. Proszę zrób to dla mnie.
-Postaram się.-Przytuliłem ją.-Ałł-Powiedziała cicho. Natychmiast się odsunąłem.-Spokojnie. To jest przyjemny ból.-Powiedziała mocno się we mnie wtulając.

*Tydzień później*
#Pod domem Tomka#
-Co my robimy pod twoim domem ?-Zapytała  Sara.
-Zamieszkasz chwilowo ze mną, żebym cię miał na oku.
-Jesteś tego pewny ?
-Jak najbardziej.-Odpowiedziałem biorąc ją na ręce
-Gdzie mnie niesiesz ?-Zapytała.
-Do sypialni.
-Wiesz, że jeszcze nie powinnam....
-Musisz odpoczywać, dlatego niosę cię do pokoju mój zboczuszku.-Ta się zaczerwieniła. Położyłem ją na łóżku kładąc się obok.-Potrzebujesz czegoś ?-Pokiwała  przecząco głową.-Głupio mi cię zostawiać, ale muszę iść na próbę. No chyba, że chcesz iść ze mną.
-Nie. Chyba zostanę. O której wrócisz ?
-Za ok 4 godziny.-Powiedziałem całując ją w czoło.-Odpoczywaj, a ja  pójdę się umyć.-Poszedłem do łazienki, po prysznicu i przebraniu się zajrzałem do pokoju chcąc pożegnać się z Sarą. Zobaczyłem moją dziewczynę słodko śpiącą, która była przytulona do poduszki. Nie mogłem się powstrzymać. Zrobiłem jej zdjęcie i wysłałem do mojej mamy


"Tak właśnie wygląd moja piękna dziewczyna :)
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna śpi"


Za chwilę przyszła odpowiedź.

"Faktycznie bardzo ładna.  Nie skrzywdź jej. Za dużo już przeszła.  Mam nadzieję, że będę mogła ja poznać osobiście w najbliższym czasie "

"Postaramy się przyjechać w sobotę, ale nic nie obiecuję"

Pocałowałem moją dziewczynę w policzek nie budząc jej.  Wsiadłem do samochodu i pojechałem do DPT
-Siemka  !!!
-Hej. Siadaj. Jeszcze Torresa, ani Barona nie ma. Jak tam z Sarą ?-Zaciekawił się Łozo.
-Dobrze. Stara się o wszystkim zapomnieć.-Nadal miałem do niego dystans po tej akcji z telefonem.-Mogę cię o cos zapytać ?
-Jasne stary.
-Skąd masz numer telefonu Sary.
-W dzień koncertu wpadł mi do głowy pomysł, żeby zadzwonić do jej trenera no i mi podał. Chciałem ci powiedzieć, ale zadzwoniłeś do mnie mówiąc, że spotkałeś ją w skateparku.
-To po cholerę do niej dzwoniłeś wyznając jej, że ją kochasz.
-Coo ?!! Ja do niej nie dzwoniłem.
-W dzień moich urodzin. Leżymy, a ty dzwonisz do niej mówiąc, że ją kochasz !!!-Podniosłem głos wstając. Wojtek zaczął o czymś myśleć.
-Sorry stary naprawdę. Nwm dlaczego to zrobiłem. Nie pamiętam tego, ale przepraszam. Byłem pijany. Nie kocham jej naprawdę. Podoba mi się dziewczyna, ale nie twoja. Nigdy bym przecież ci tego nie zrobił.
-No dobra. Sztama ?-Przybiliśmy piątki. Po chwili zeszła się reszta zespołu. Próba była dosyć nudna, bo musieliśmy obgadać kolejny koncert. Po skończeniu wróciłem do domu. Zastałem moją dziewczynę, która kładła talerze na stół.
-Siadaj. zaraz będzie gotowe.-Powiedziała idąc do kuchni.
-Może ci pomóc ?
-Nie trzeba.-Powiedziała wchodząc z zapiekanką ziemniaczaną.
-Mmmm moja ulubiona. Wiesz, że nie powinnaś się przemęczać ?
-Wiem, ale byłam głodna i pomyślałam, że ty też będziesz jak wrócisz.
-Kochana jesteś.-Pocałowałem ją w rękę.
-Wiem. To co ? Smacznego.
-Smacznego. Musimy pogadać.-Powiedziałem nie pewnie po skończonym posiłku.-Moja mama zaprosiła nas na sobotę i niedzielę.
-Czy ona wie, że ja ....-Głos się jej załamał.
-Tak wie.
-No to ja nie mam nic przeciwko.-Powiedziała cicho.

-----------------
Trochę zaniedbałam tego bloga, ale najpierw byłam na koncercie Afromental w Krasnymstawie, a później na nagraniach bitew ;) Ktoś z was jeszcze był ?

Rozdział 18

Znalezione obrazy dla zapytania Naszyjnik serce*Tomson*
Sara przeglądała się jeszcze w lustrze. Podszedłem do niej obejmując ja w pasie.
-Brakuje ci czegoś.
-Czego-Spojrzała mi w oczy.
-Tego.-Wyciągnąłem z kieszeni naszyjnik. Przełożyłem jej włosy na prawą stronę zapinając naszyjnik na jej szyi.
-Ja nie jestem pewna...-Zaczęła mówić.
-On jest twój i nie zapominaj o tym.-Przerwałem jej składając pocałunki na jej szyi.
-To co idziemy ?-Zapytała uśmiechając się do mnie.
-Jeszcze chwila.-Powiedziałem całując ją mocno, ale namiętnie w jej malinowe usta.
-Pięknie wyglądasz w tej sukience, ale powiem szczerze, że mam ochotę z ciebie ją zedrzeć.-Powiedziałem przygryzając jej płatek ucha.
-Jak się bardzo nie upijesz. To może. To idziemy ? Nie ładnie jest się spóźniać na swoją  własną imprezę urodzinowa.

*Na imprezie*
-I jak się bawisz ?-Zapytał mnie Wojtek.
-Jest na prawdę  świetnie.
-Dlaczego tak mało pijesz ?
-Wiesz. Sara mi coś obiecała.-Uśmiechnąłem się na to wspomnienie.
-Rozumiem.-Zaśmiał się Wojtek.-Sorry, ale tam stoi taka dziewczyna przy barze.
-To na co ty czekasz.  Leć do niej.-Powiedziałem popychając go w jej kierunku, a sam podszedłem  do mojej dziewczyny, która rozmawiała z dziewczyną Alka.
-Zatańczysz ze mną ?-Zapytałem wyciągając w jej kierunku rękę  . Złapała ją wstając.
-Przepraszam dziewczyny. Ukochany na mnie czeka.-Uśmiechnęła się. Akurat puścili wolniejszą piosenkę. Złapałem ją w talii, a ona oplotła moją szyję. Piękna chwila. Słowa są zbędne. Przetańczyliśmy jeszcze parę kawałków.
-Przepraszam, ale muszę iść do łazienki.
-Czekam przy stoliku.
*Po 30 min*
Baron dosiadł się do stolika wraz ze swoją dziewczyną.
-Gdzie masz Sarę ?-Zapytał Alek
-Poszła do łazienki.
-Nie możliwe.  Przed chwilą tam byłam. W środku nie było nikogo. Kiedy poszła ?
-Jakieś ...-Spojrzałem na zegarek.-30 min temu ! O Fuck.-Wstałem od stolika i zacząłem ją szukać razem z Baronem. -Gdzie ona może być ?-Zapytałem płaczliwie.
-Przeszukaliśmy cały klub. To może na dworze.- Wybiegłem szybko z klubu.
-Na pomoc !- Usłyszałem cichy głos.
-To ona.-Powiedziałem do Alka. Pobiegliśmy w tamtym kierunku. Widok był okropny. Jakiś oblech gwałcił moją dziewczynę.-Zostaw ją.-On  wyszedł z niej naciągając spodnie.-Mała.  Było zajebiście. Mam nadzieję, że  to powtórzymy.
-Ty gnoju.-Ruszyłem do niego z pięściami.- Zabiję cię.

*Baron*
Tomson ruszył do tego chłopaka. Ja podbiegłem do Sary.
-Proszę powstrzymaj go.-Powiedziała bardzo cicho ciągle płacząc. Podszedłem do Tomka, który siedział na nim okładając go pięściami.
-Tomek starczy już. Sara cię potrzebuje. -On na nią spojrzał i od razu jakby otrzeźwiał. Ja zadzwoniłem na policję i po karetkę.

*Tomson*
Podszedłem do niej. Zdjąłem marynarkę i okryłem jej nagie ciało.
-Sara. Ja tak przepraszam. Powinienem cię bronić. Przepraszam. Proszę wybacz mi.-Zacząłem płakać-Obiecałem, że nikt cię nie skrzywdzi. Przepraszam.-Przytuliłem się do niej.
-Ałł. Wszystko mnie boli.-Ciągle płakała.-Proszę zabierz mnie stąd.-Powiedziała zamykając oczy.
-Sara patrz na mnie. Proszę nie zamykaj oczu. Proszę.-Zaczęła kaszleć wypluwając tym samym krew. Usłyszałem syreny.-Wytrzymaj jeszcze trochę. Dasz radę.-Podbiegli do mnie zabierając Sarę.
-Jedzie pan z nami ?-Zapytał ratownik. Ja pobiegłem tylko za nimi.

*1 h później *
-I jak z nią ?-Zapytał Śniady wchodząc razem z  całą bandą do szpitala.
-Nie wiem. Ciągle ją badają.
-Jest ktoś z rodziny Sary ?
-Jestem jej narzeczonym.-Powiedziałem wstając szybko z miejsca.
-To proszę  za mną.-Weszliśmy do jego gabinetu.-Jej stan  jest stabilny. Powinna wyjść z tego, ale  niestety poroniła.
-Przecież ona nie była w ciąży.
-To był pierwszy tydzień, dlatego nie dało się nic zrobić.
-Mogę do  niej wejść ?
-Tak.  Tylko teraz śpi, więc proszę jej nie  budzić.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział 17

*Tomek*
Pocałowała mnie jeszcze raz.
-Idę zrobić  śniadanie.-Powiedziała wstając. Pociągnąłem ją do siebie przytulając.
-Śniadanie może poczekać.-Powiedziałem obejmując ją jeszcze bardziej. Nagle zaburczało mi w brzuchu.
-To ja może jednak pójdę, a ty pościelisz łóżko co ?-Powiedziała słodko się uśmiechając. I  jak tu się jej oprzeć.
-Jasne.-Wziąłem się nie tylko za ścielenie, ale też za sprzątanie po naszej bitwie. Kiedy skończyłem zszedłem na dół, gdzie usłyszałem piękny śpiew. Moja dziewczyna śpiewała cicho "I will always love you" Podszedłem cicho i przytuliłem się do jej pleców jak mały chłopczyk do swojego misia. Jej mięśnie się napięły, ale kiedy zobaczyła, że to ja rozluźniła się.
-Nie strasz mnie tak.
-Dlaczego nie mówiłaś wcześniej, że tak pięknie śpiewasz hm ? Zapytałem składając pocałunki na jej.
-Ja ?
-A widzisz tu kogoś jeszcze ?-Zapytałem patrząc jej w oczy. Ona zaczęła się rozglądać i pokiwała głową na "nie"
-Ja nie śpiewam.
-Yhy tak jasne.
-Ja naprawdę nie śpiewam.
-To co przed chwilą słyszałem było lepsze od najlepszego występu w Voice of Poland .
-Już bez przesady.-Wróciła do krojenia truskawek.
-Mam nadzieję, że zgodzisz się nagrać kiedyś duet ze mną.
-Jeżeli będziesz chciał to tak. Ale nie wydaję  mi się, żeby twoi fani chcieli słuchać duetu świetnego wokalisty i skrzeczącej żaby.
-Hahaha śpiewasz lepiej ode mnie i koniec. Co  przyrządza moja wokalistka ?
-Żadna wokalistka. Przyrządzam gofry. Na jakiego masz ochotę ?-Zapytała.
-Mam ochotę na ciebie.-Powiedziałem przygryzając jej płatek ucha. Przeszedł ją dreszcz, na co się uśmiechnąłem. Podniosłem ją i posadziłem na blacie wpijając się w jej usta.
Znalezione obrazy dla zapytania para całująca się na łóżku

-Kocham cię.-Powiedziałem między pocałunkami.
-Ja ciebie też. Brakowało mi ciebie.

#2 dni później#

*Sara*
Dzisiaj  nocowaliśmy u mnie. Tomson ma urodziny. Mam dla niego trzy prezenty. Specjalnie wstałam wcześniej, żeby wszystko przygotować. Po godzinie Tomek zaczął wstawać.
-Sto lat. Sto lat niech żyje, żyje nam....-Zaśpiewałam z małym torcikiem w rękach.-Zdmuchnij świeczki i pomyśl życzenie.
-Wszystko czego chcę jest przy mnie.-Uśmiechnął się i zdmuchnął świeczki.-Dziękuję, że pamiętałaś.
-Jak mogłabym nie pamiętać.-Jeszcze raz wszystkiego naj. Powiedziałam podając mu paczkę i pocałowałam go. Mam nadzieję, że będzie ci się podać.
Znalezione obrazy dla zapytania full cap
-Wow jest świetny. Nie musiałaś naprawdę. Dla mnie wystarczy to, że tu jesteś i że mnie kochasz. Zapomniałbym. Jutro robię przyjęcie i mam nadzieję, że przyjdziesz.
-Oczywiście, a teraz  się ubieraj, bo mam dla ciebie jeszcze niespodziankę.
-Jeszcze ?
-Powinna ci się spodobać. Jak się ubierzesz to zejdź na dół do ogrodu. -Wyszłam z pokoju. Po pięciu minutach zjawił się Tomek.

*Tomson*
Ciekawość mnie  zżera. Trochę głupio się czuje, że wydawała na mnie pieniądze. Zszedłem na dół. W obrodzie zauważyłem murek. Wcześniej go tam nie było. Daje słowo.
-To co gotowy ?-Zapytała się mnie.
-Ale na co. -Ta podała mi  pudełko. Otworzyłem. Spreje.-Nie wierzę. Dziękuję.-Przytuliłem ją. Zawsze chciałem zrobić graffiti, ale albo  mi się nie chciało, albo nie było gdzie. Wziąłem się do roboty.  Wyglądałem pewnie jak mały chłopiec bawiący się  farbami. Zrobiłem łącznie dwa. Zajęło mi to parę godzin.
Znalezione obrazy dla zapytania graffiti miłość
Znalezione obrazy dla zapytania graffiti
Sara w tym czasie sprzątała i gotowała obiad. Kiedy skończyłem zawołałem ją.
-Wow. Genialne. Naprawdę. Masz talent.-Powiedziała przytulając się do mnie.
-Dziękuję, że dałaś mi taką możliwość naprawdę.-Objąłem ją mocno. Miałem w głowie pewien pomysł. Wziąłem ją na ręce i wskoczyłem razem z nią do basenu. Pocałowałem ją.
Znalezione obrazy dla zapytania całująca się para w basenie
-Zawsze chciałem to zrobić.-Stwierdziłem, kiedy się wynurzyliśmy,
-Powinnam się na ciebie obrazić , ale tego nie zrobię, bo masz dzisiaj urodziny.-Dała mi całusa w policzek i wyszła z wody.-Mam jeszcze jedną niespodziankę.
-Jeszcze jedną  ?-Zapytałem zdziwiony.-Za dużo dla mnie robisz.
-To jest coś co chciałam zrobić  już wcześniej.
-Co to jest ?
-Dowiesz się wieczorem.

*Wieczór*
*Tomson*
-To poczekaj chwilę.-Powiedziała wchodząc do łazienki. Siadłem na jej łóżku. Po 5 minutach zgasło światło, a jedyne światło dawały świeczki w pokoju. Nagle ją zobaczyłem. O rzesz ty.... Siedziałem z rozdziawioną buzią. Przede mną stała dziewczyna mojego życia tak jak ją bóg stworzył. Jakie ona ma ciało. Podeszła do mnie. Wstałem.
-Wyglądasz...pęknie, sexownie, po prostu wow.-Ta się zarumieniła i pocałowała mnie bardzo namiętnie. Kierując się w stronę łóżka. Położyła się na nim przyciągając mnie do siebie za koszulkę, która zaraz wylądowała na podłodze razem z pozostałymi ubraniami. Przejąłem inicjatywę.
-Jesteś tego pewna ?-Zapytałem się bojąc się, że robi to dla mnie.
-Tak.-Powiedziała całując mnie.-Tylko bądź delikatny. Proszę.
-Oczywiście.
#20 min później#
-I  jak podobały ci się twoje prezenty urodzinowe ?
-Były genialne. To była moja najlepsza noc w życiu.  Nie boli cię nic ?-Zapytałem z troską, bo wiem, że po pierwszym razie zawsze boli.
-No może trochę. Dziękuję, że byłeś delikatny.-Powiedziała dając  mi całusa.
-Nigdy  nie zrobiłbym ci krzywdy. Naprawdę.-Nagle zadzwonił telefon Sary. Nr nieznany. [  :)  ] Włączyła na  głośnomówiący.
-Słucham ?-Zapytała Sara.
-Nie mów słucham bo cię wyrucham. Hahahaha -Było słychać, że Wozzo jest już trochę wstawiony.-Dzwonię, by powiedzieć, że cię  kocham, odkąd cię zobaczyłem. Nie mogę przestać o tobie myśleć. Tylko nie mów nic Tomkowi, bo się wścieknie.
-Tomek cię słyszy.-Powiedziałem wkurwiony i rozłączyłem się.-Co ten baran sobie wyobraża. W ogóle skąd ma twój numer.
-Spokojnie. Było słychać, że jest pijany. Jutro tego nawet nie będzie pamiętał.
-A może ty też do niego coś czujesz co ?!
-Jak możesz mnie o coś takiego posadzać. Zwłaszcza po dzisiejszej nocy.-Spojrzała mi prosto w oczy. Widziałem w nich  smutek i cierpienie, co  od razu sprowadziło mnie na ziemi.
-Przepraszam, po prostu jestem zazdrosny. Nie chcę, żeby ktoś mi cię zabrał. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez ciebie. -Z mojego oka poleciała łza, którą Sara od razu starła swoją drobną rączką.
-Ja się nigdzie nie wybieram.-Powiedziała z uśmiechem.

-------------------------------
No i jest 17.
Przepraszam, że tak późno, ale nie było internetu na tej "kochanej" wsi.
Myślicie, że Sara też coś czuje do Wojtka ?
Może coś się wydarzy na tej imprezie ?
Czy Tomson znienawidzi swojego  przyjaciela za jeden wybryk po pijaku ?
Jak myślicie  ?

Rozdział 16

*Sara*
Po chwili przypomniało mi się o filmie.
-Tomek. Idziemy obejrzeć do końca film ?-Brak odpowiedzi.-Tomson ?-Spojrzałam na niego spał słodko uśmiechając się przez sen. Wstałam delikatnie nie chcąc obudzić Tomka. Zeszłam na dół wyłączając wszystko i gasząc światło. Weszłam na górę. Wzięłam ubrania z szafy. Zazwyczaj przebieram  się w pokoju, bo jestem sama.
-Tomek ? Śpisz ?-Zero reakcji. Zaczęłam się przebierać. Kiedy zakładałam już koszulkę do spania Tomek podniósł się do pozycji  siedzącej.
-Mogłabyś to robić codziennie.-Powiedział z bananem na buzi.
-To ty nie spałeś ?-Zapytałam czerwieniąc się. Pokręcił tylko  głową.- Idę spać do gościnnego.
-No Sara. Zostań.-Poprosił kiedy wyszłam już z pokoju. Postanowiłam zignorować to. Tym razem przegiął. No bez przesady. Wiem, że mogłam przebrać się w łazience, no ale myślałam, że śpi. Dobrze przynajmniej, że stałam do niego tyłem. Ale to  łóżko niewygodne. Nagle poczułam, że materac się ugina.
-Przepraszam kochanie. Po prostu obudziłaś mnie, kiedy zamknęłaś drzwi od szafy. Wiem, że powinienem powiedzieć, że nie śpię, ale...
-Ale co ?-Powiedziałam podniesionym głosem.
-Sam nie wiem. Po prostu lubię patrzeć  na moją śliczną dziewczynę. Przepraszam.-Powiedział z miną szczeniaczka.
-No już dobrze.-Powiedzia
łam z uśmiechem.-Po części to też moja wina, bo  mogłam pójść do  łazienki.
-To twój dom. Ja się nie gniewam.-Zaśmiał się. Uderzyłam go poduszką w głowę. -Wojna ! -Powiedział rzucając we mnie poduszką. Bawiliśmy się około 10 min. Nagle Tomek rzucił we mnie poduszkę. Chciałam uniknąć uderzenia i cofnęłam się spadając z łóżka.
-Ałłlłlłłł !
-Wszystko ok ?-Zapytał.
-Tyłek mnie boli.-Powiedziałam i usiadłam z powrotem na łóżku.
-To daj pocałuję.-Popatrzyłam na niego jak na idiotę.-To może masaż. Jestem w tym mistrzem.
-Może kiedy indziej-Zaśmiałam się.
-Trzymam  za słowo.
-Nie wiem  jak ty, ale ja jestem zmęczona.-Powiedziałam kładąc się na końcu łóżka tyłem do Tomka.
-Ja też.-Powiedział łapiąc mnie w talii i przysunął mnie bliżej. Obróciłam się do niego wtulając się w jego klatkę piersiową. Uwielbiam to. Bije od niego takie ciepło.-Tak mi tego brakowało. Śpisz ?-Te słowa pamiętam jako ostatnie. Zasnęłam.

*Tomson*
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałem na moją ukochaną. Spała jak zabita. Założyłem koszulkę i poszedłem otworzyć. Listonosz.
-Czy tu mieszka pani Sara Kopeć ?
-Tak, ale obecnie śpi.-Uśmiechnąłem się przypominając sobie tą słodką dziewczynę.
-To dla niej. -Powiedział wręczając mi pakunek.-Proszę tu podpisać. Dobrze. Do widzenia.
-Miłego dnia.-Odpowiedziałem posyłając mu uśmiech.
-Nawzajem.-Wsiadł do samochodu i odjechał. Wróciłem do sypialni zahaczając o jej sypialnię zostawiając tam pakunek. Położyłem się obok niej i patrzyłem jak słodko śpi. Po paru minutach otworzyła oczy.
-Dzień  dobry słoneczko.-Powiedziałem składając na jej ustach pocałunek.
-Dzień dobry kochanie. Takie pobudki mogę mieć codziennie.
-Nie mam nic przeciwko.-Powiedziałem jeszcze raz złączając nasze ust. Przekręciłem ją tak, żeby leżała na mnie.
Znalezione obrazy dla zapytania para całująca się na łóżku

-Długo już nie śpisz ?-Zapytała całując mnie w policzek.
-Obudził mnie listonosz. Przyniósł jakąś paczkę. To było jakieś 20 minut temu.
-Dziękuję, ale wiesz, że mogłeś mnie obudzić.
-Wiem, ale nie chciałem. Za słodko spałaś.-Pocałowała mnie w nos.-Uwielbiam kiedy to robisz.-Spojrzała na mnie zdezorientowana.-Całujesz  mnie.


-----------------------------
No i kolejny. 17 za dwie godziny ;)
Mam nadzieję, że się podoba. A o to moje zdjęcia:
   

niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 15

*Tomson*
-Mam pomysł.-Powiedziała przytulona do mnie.  Spojrzałem na nią  pytająco.-Zapraszam cię do siebie.  Musisz wiedzieć, gdzie znajduje się dom twojej hmmm.... dziewczyny -Powiedziała ostatnie słowa niepewnie, jakby wątpiła, że  jest moją  dziewczyną.
-Pomysł dobry, muszę w końcu się dowiedzieć, gdzie mieszka moja dziewczyna.-Uśmiechnąłem się do niej  patrząc jej w oczy. Było w nich widać ulgę. Przybliżyłem się do jej  twarzy jednocześnie zgarniając niesforny kosmyk włosów z jej policzka.-Kocham  cię.-Powiedziałem złączając nasze usta nie dając jej szansy odpowiedzieć.
-Też  cię kocham. Naprawdę. To był dla mnie najgorszy czas. A wiesz dlaczego ? Bo nie było cię przy mnie.-Powiedziała chowając głowę w moim ramieniu.
-Dla mnie też. Byłem bezradny. Bałem się, że cię nigdy nie zobaczę. Tak cię mocno kocham.-Powiedziałem przytulając ją bliżej, żeby nie widziała, że łzy powoli skapują mi z policzków.
-Co ty Tomek ? Płaczesz ?
-Ja ? Nie.-Powiedziałem ścierając łzy wolną ręką.
-Łzy to nie wstyd. Pamiętaj.-Powiedziała całując mój policzek. Wstała  podając mi rękę.-Chodź.-Uśmiechnęła się słodko. Wstałem ignorując jej rękę i wziąłem ja na ręce.
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna u chłopaka na rękach
-Co ty robisz.-Powiedziała śmiejąc się.
-Traktuję moją księżniczkę, jak należy.-Powiedziałem całując ją w czoło.
-Tak traktuje się lekkie księżniczki, a nie balerony.
-Nie rozśmieszaj mnie. Masz najlepszą figurę. Każda dziewczyna ci jej zazdrości. Więc przy mnie nie masz prawa tak o sobie mówić.-Powiedziałem twardo.
-No dobrze. Wiesz, że  musimy się wrócić.
-Niby dlaczego.
-Pomyśl z czym przyszedłeś na skate park .
-O fack.-Dziewczyna chciała zejść z moich ramion,  ale nie pozwoliłem jej na to, tylko mocniej ją ścisnąłem i pobiegłem z powrotem. Na szczęście leżały tam gdzie wcześniej. Wzięliśmy je i na nich pojechaliśmy do domu mojej ukochanej. Zatrzymała się przy domku na mojej ulicy  i wyjęła klucze.
-Ty tu mieszkasz  ?-Zapytałem.
-Tak, a co ?-Odwróciła się do mnie.
-Nic, po prostu, ja mieszkam  jakieś pięć domów dalej.
-To jak to jest możliwe, że nie spotkaliśmy się wcześniej.
-Wybacz skarbie, ale ja mieszkam ty jakiś miesiąc.-Powiedziałem obejmując ją w pasie od tyłu i całując jej  szyję.
-Przestań, bo nie mogę drzwi otworzyć, bo mi  się ręka trzęsie.-Zachichotałem. -To jest dla ciebie śmiesz tak. To za karę  nie możesz mnie dzisiaj już dotknąć. -Powiedziała wchodząc do swojego domu.
Znalezione obrazy dla zapytania dom jednorodzinny z basenem
-Co ? Chyba nie mówisz serio ?-Zdezorientowany wszedłem za nią w głąb domu. Wow. Wystrój jest genialny
-Mówię całkiem serio.-Uciekając ode mnie.-Chodź to cię oprowadzę.
-Yhhh no ok.-Powiedziałem ze smutkiem.-Mam dwa pytania. Po co ci taki duży dom ?
-Sama nie wiem.-Uśmiechnęła się do mnie.-A drugie pytanie ?
-Sama projektowałaś ?

-Tak.
-Wow. Mega szacun. Naprawdę. -Poszliśmy do salonu.
-To co oglądamy coś ?
-No możemy. Coś proponujesz.
-Wybierz coś, a ja pójdę po popcorn.-Mówiąc to poszła w kierunku kuchni. Hmm co by tu wybrać ? Titanic ? Za nudne. Lol ? Za dużo razy oglądałem . Straszny film ? Idealnie. Włożyłem płytę do odtwarzacza i czekałem na Sarę. Gdy usiadła na kanapie przybliżyłem się do niej.
-Kochanie nie gniewaj się.-Powiedziałem obejmując ją.

-Nie gniewam się. Po prostu musisz mieć jakąś nauczkę.-Zdjęła moją rękę z jej talii i odsunęła się ode mnie .
-No przepraszam. Nie możesz wymyśleć innej kary ?
-Np. ?
-Nie wiem. Mogę zrobić coś dla ciebie.
-Ale co ?
-Co chcesz.
-To robisz jutro obiad.-Powiedziała tryumfalnie.
-Eh no dobra. Czyli mogę cię przytulić.-Upewniłem się.
-No nie wiem, nie wiem.-Zaśmiała się.
-Ja ci dam nie wiem.-Powiedziałem rzucając się na nią z łaskotkami.
-Pro..Proszę...prz..prze..przestań.-Mówiła przez śmiech.
-Jak przeprosisz.
-Przepraszam.-Uśmiechnęła się miło.
-Nie tak.
-A jak.
-Ty już dobrze wiesz.-Powiedziałem pokazując na usta  palcem. Nie zdążyłem nic dodać, bo wpiła się w moje wargi przewracając mnie jednocześnie. Ręce ułożyła na  kanapie po obu  stronach mojej głowy. Ja za to swoje położyłem na jej biodrach przyciskając ją bliżej siebie. Stykaliśmy się całymi ciałami. Rękami jeździłem po jej plecach. Zacząłem ściągać z niej koszulkę.
Znalezione obrazy dla zapytania para całująca się na leżąco
Oderwała się ode mnie.
-Tomek. Ja..ja..ja nie mogę przepraszam.-Powiedziała ze łzami w oczach i pobiegła na górę. Brawo Tomson. Wystraszyłeś dziewczynę. Podniosłem się szybko i poszedłem w kierunku z kąd słyszałem płacz. Otworzyłem  drzwi chyba od jej pokoju. Leżała zwinięta w kłębek. Położyłem się obok niej.
-Sara przepraszam to nie mia.....
-To  ja przepraszam.-Powiedziała spoglądając na  mnie.
-Nie masz za co przepraszać kwiatuszku.-Powiedziałem ścierając jej łzy kciukiem.
-Mam. Rozumiem, że ty masz swoje potrzeby, ale ja nie mogę ich spełnić. Nie teraz... Przepraszam.-Rozpłakała się. Przytuliłem ją.
-Sara spójrz na mnie.-Nie zrobiła tego. Podniosłem jej podbródek dwoma palcami zmuszając do patrzenia  na  mnie.-Nie masz za co przepraszać. To moja wina. Poniosło mnie. Nie powinienem tego robić. Rozumiem, że chcesz poczekać i szanuję to. Będę czekać nawet,  aż do śmierci, bo  na taką cudowną kobietę warto.-Uśmiechnęła się do mnie i pocałowała  mnie.
-Dziękuje.




------------------------
Przepraszam za tak długą przerwę, ale byłam na obozie siatkarskim. Sądziłam, że będę mogła tam pisać, ale nie mogłam przez komórkę dodawać postów. Nwm dlaczego. W każdym razie przepraszam.  Pewna osoba prosiła  mnie o moje zdjęcia. Jeżeli chcecie zobaczyć jak wyglądam to poproszę o 3 komentarze, a dodam moje 3 zdjęcia.

piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 14

Znalezione obrazy dla zapytania romantyczna  kolacja na plaży
-To jest cudownie. Kiedy ty to zrobiłeś.
-Kiedy gadałaś z Grześkiem. -Powiedział. Zbliżyłam się  do niego i pocałowałam go bardzo namiętnie. Włożyłam w to wszystkie swoje uczucia. Pod koniec zabrałam mu kapelusz i zaczęłam z nim uciekać. Byłam o wiele szybsza w bieganiu po piasku, bo przecież gram w plażówkę. Ale Tomson okazał się sprytem przeskoczył przez mały płotek, który ja obiegłam i mnie złapał.
-Oddasz po dobroci ?
-Nie.-Powiedziałam chichrając się. Tomek wziął mnie jak pannę młodą i zaczął iść w kierunku wody.-Nie, nie zrobisz tego. Proszę postaw mnie z powrotem na piasku.
-A oddasz ?
-Tak.-Westchnęłam. Założyłam na jego głowę, kiedy szedł w kierunku plaży.
-Za karę chcę buziaka o tutaj.-Powiedział stawiając mnie i pokazał na swoje usta
-Dla mnie to sama przyjemność złączyłam ręce za jego szyją przyciągając go trochę. Jestem niższa od niego gdzieś o 10 centymetrów więc musiałam się wspiąć na palce.

Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna całuje chłopaka
Tomson objął mnie w pasie i jeździł dłońmi po moich plecach.
-Kocham cię okruszku.-Cmoknął mnie  w nos.
-Ja ciebie też.-Wtuliła się we mnie.
-Stwierdzam iż genialnie całujesz.-Powiedział siadając do stołu i pociągnął mnie na swoje kolana.

*Dwa tygodnie później*
#Dom Sary#

Wróciliśmy już z Sopotu. Było tam wspaniale, tylko teraz zaczęło się cos psuć. Z Tomkiem widziałam się tylko dwa razy. Jak do niego dzwonie to nie odbiera. Na początku oddzwaniał, a później przestał. Może byłam dla niego tylko wakacyjną miłością. Nie widzieliśmy  się już tydzień. Zero kontaktu. Dzisiaj grają w Wawie za godzinę, więc właśnie wychodzę. Na miejscu już było tłoczno, ale dopchałam się do samej sceny. Pół godziny później się zaczęło. Jak zwykle było genialnie. Pod koniec koncertu, jak chłopaki rzucali rzeczami złapałam ręcznik Wozza, co spowodowało, że na mnie spojrzał. Zdziwiony podszedł do Tomsona i powiedział  mu coś na ucho, a ten spojrzał w moim kierunku i się uśmiechną. Nie odwzajemniłam tego.

*Tomson*
Kiedy Łozo powiedział mi, że jest  tu Sara myślałem, że sobie ze mnie żartuje. Mój telefon wpadł mi do fontanny i nie mogłem odzyskać z niego numerów, a nigdy nie byłem u mojej dziewczyny w domu, więc nie wiem, gdzie mieszka. Ona pewnie teraz sobie myśli, że ją olałem. Kiedy się do niej uśmiechnąłem nie odwzajemniła tego. Co się dziwić, nie odzywaliśmy się do siebie ponad tydzień, ale po części to nie moja wina. Miałem nadzieję, że przyjdzie po autograf, wszyscy się dziwili, że poszedłem od razu. To chyba mój rekord. Wśród dziewczyn nie zauważyłem jednak Sary. Rozdawałem wszystkim autografy. Mając nadzieję, że jest gdzieś tam na końcu. Jednak się pomyliłem. Na końcu kolejki stała taka mała dziewczynka. Trzymała cos w swoich rączkach.
-Taka pani powiedziała,  żebym ci to dała, bo uważa,  że nie jest już jej.
Znalezione obrazy dla zapytania Naszyjnik serce
-Ymm dziękuje.-Powiedziałem smutno. Czując, że zaraz się rozpłaczę.-Mówiła coś jeszcze ? Wiesz może gdzie  ona poszła ?
-Wiem tylko, że płakała na waszym koncercie. Poszła w tamtym kierunku. Więcej nie wiem naprawdę.
-Dziękuje. Naprawdę.-Powiedziałem, a pierwsze łzy zaczęły kapać na barier. Przytuliłem ją. Dałem jej autograf i zrobiłem sobie z nią zdjęcie.
Później podszedł do mnie Wojtek
-I co znalazłeś ją.-Ja pokręciłem tylko głową.
-Jakaś dziewczynka mi dała. Dałem go Sarze, kiedy wracaliśmy do Warszawy. Ona uważa , że nie jest moją dziewczyną.-Rozpłakałem się na dobre.-Wojtula. Co ja mogę  jeszcze zrobić.
-Nie wiem. Na prawdę nie wiem. Możesz mieć tylko nadzieje, że gdzieś ją spotkasz.-Poklepał mnie po ramieniu.-Odwiedź cię ?
-Nie, poradzę sobie. Nie martw się. Wróciłem do domu. Zobaczyłem w kącie longboarda. Przypomniało mi się, jak razem jeździliśmy. Jest pierwszą dziewczyną, jaką poznałem, która jeździ na longboardzie.  Postanowiłem sobie pojeździć. Miałem bardzo blisko park, a tam skate-park. Na rampach była tylko  jedna dziewczyna. Wow. Naucz  mnie tego.
Znalezione obrazy dla zapytania triki na skateparku dziewczyna
Nagle upadła. Podszedłem do niej.
-Wszystko w porządku ?
-Tak chyba tak.-Spojrzała na mnie.
-Sara ?!
-Miło,  że pamiętasz moje imię.-Powiedziała wstając i idąc na kolejne rampy.
-Poczekaj. Daj mi to wyjaśnić.
-Trzeba było mi wyjaśnić, zanim zostaliśmy razem. Rozumiem. Chciałeś tylko wakacyjnej miłości. Zapomnij o mnie.
-Nie. Nigdy o tobie nie zapomnę. Wiesz, jak  przez ten tydzień martwiłem się o ciebie. To był dla mnie koszmar.
-To trzeba było zadzwonić. Codziennie nagrywałam na twoją sekretarkę tysiąc wiadomości, a ty nie raczyłeś oddzwonić. Więc nie wciskaj mi kitu, że się martwiłeś. Bo w każdej chwili mogłeś  po prostu zadzwonić.-Zaczęła płakać. Chciałem ją przytulić, ale zrobiła krok w tył.
-Nie mogłem ok. Mój stary telefon zniszczył się w fontannie i nie mogłem z niego żadnych informacji wydobyć. Chciałem przyjść do ciebie-nie wiem, gdzie mieszkasz, wysłać maila-nie znam twojego adresu.
-Ja przepraszam. Nie wiedziałam. Może jednak lepiej ci będzie beze mnie. Nie zasługuję na ciebie. Powiedziała siadając na betonie.
-To ja nie zasługuję na ciebie. Jesteś idealna. Proszę, dasz mi szansę ?
-Jeżeli ty dasz ją mi.
-Oczywiście. Kocham cię całym  sercem . Tak bardzo, że nie wiem co robić, gdy nie ma ciebie obok.
-Też cię kocham.-Pocałowaliśmy się pierwszy raz  od tygodnia. Bałem  się, że jej już nigdy nie zobaczę, ale na szczęście myliłem się. Cudownie jest  ją trzymać ponownie w ramionach. Móc się do niej przytulic, pocałować.

--------------
Mam nadzieję, że się podoba. Kolejny jutro, albo pojutrze ;)

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 13

*Sara*

Obudzić się w ramionach ukochanego chłopaka było  moim marzeniem od zawsze i mogę teraz stwierdzić, że marzenia się spełniają. Spojrzałam na chłopaka. Zasną w full-capie. Zazwyczaj tego nie robi. Pomyślałam, że zrobię mu kawał. Delikatnie ściągnęłam z jego głowy czapkę. Wzięłam pozostałe, jakie zauważyłam w pomieszczeniu i zaniosłam do mojego "byłego" pokoju. Położyłam się z powrotem obok Tomsona i zaczęłam udawać, że śpię. Obudził mnie dźwięk skrzypienia materaca. To ja zasnęłam ?!
-Na co się tak patrzysz ?-Zapytałam widząc, że nie odrywa wzroku od mojej twarzy.-Mam coś na buzi ?
-Nie ! Tylko patrzę na najpiękniejszą dziewczynę na świecie.
-Wiesz co ? Trochę dziwnie się czuję.
-Coś ci dolega ?-Zapytał niemal od razu.
-Nie po prostu głupio mi, że nie widujesz się z chłopakami. Ciągle siedzisz ze mną. Mi się to  podoba, ale nie możesz ich zaniedbywać.
-Ja chcę być cały czas z tobą. Chłopaki są tu z rodzinami. Może nie zdążyłaś ich poznać, ale są ty ich żony, córka Lajana. Więc nie masz się czym przejmować. Ale wpadł mi do głowy pomysł. Może wybierzemy się całą paczką np. na kręgle.
-Świetny pomysł. Tylko ja nie umiem grać. Grałam tylko raz w życiu, kiedy byłam mała.
-Spokojnie. Nauczę cię.

*Tomson*
-To ja zadzwonię po wszystkich, a ty możesz znaleźć jakąś kręgielnie w Sopocie.-Dała mi całusa idąc po laptopa. Pochyliła się do torby wyjmując sprzęt. Spodenki lekko jej się zadarły odsłaniając połowę jej pośladków.
-Nie patrz się na mój tyłek.
-Nie patrzę się.-Skłamałem. Zacząłem dzwonić do chłopaków.-Nasz wypad się zmniejszył. Będę tylko ja, ty, Wozzo, Baron i Dziamas. Torres umówił się z żoną na randkę i powiedział, że trudno będzie mu to odwołać. A reszt chłopaków już wyjechała.
-To może ja zostanę, a wy zrobicie sobie męski wieczór.
-Nie. Idziesz z nami. Jesteś pod moją opieką i gdyby cos ci się stało nie darował bym tego sobie. Powiedziałem przytulając się do niej.
-A chłopaki nie mają ci za złe, że spędzasz tak dużo czasu ze mną.
-Nie, oczywiście,  że nie.-Chyba. Nie mają mi za złe prawda ?

#
W kręgielni#


-Sara twoja kolej.-Spojrzała na mnie jakby nie wiedziała co zrobić Wzięła kulę i rzuciła trafiając trzy kręgle. Podszedłem do niej biorąc kolejną kulę. Złapałem ją w talii. Chłopaki zaczęli gwizdać. -Najpierw dobrze stań.  Trochę bardziej w lewo. Musisz pokierować dobrze nadgarstkiem,  żeby się potoczyła tam, gdzie chcesz.Znalezione obrazy dla zapytania para kręgle
Zbiliśmy wszystkie. Potem poszedł Dziamas.
-Tomson. Dlaczego nie masz ful-capa,  tylko kapelusz ?-Zapytał Baron.
-Nie mogłem znaleźć, a miałem mało czasu. -Sara się zaśmiała. Wiem, że ona cos wie na ten temat, ale postanowiłem to załatwić potem. Kiedy Łozo poszedł rzucać poślizgną się i poleciał ze 2 metry za kulą.  Wszyscy wy buchnęliśmy śmiechem Wojtek też. Na szczęście nic mu się nie stało, no poza paroma siniakami. Będzie żył.
-To co wracamy ?-Zapytał Grzesiek kiedy minęły 4 godziny zabawy.
-Noooo-Ziewną Alek.
-Co stary ? Zmęczony jesteś ? To co ty w nocy robiłeś ?
-Na pewno nie jadłem zupy pomidorowej.-Popatrzył na nas, jak na wariatów.-Mam wrażenie, że obok mnie mieszka niewyżyta para.-Skrzywił się.-Na szczęście dzisiaj się wyprowadzają.
-Może pójdziemy coś zjeść ?-Zapytałem Sarę.
-Jasne. Jestem bardzo głodna.
-To trzeba było mówić.-Dała mi całusa w policzek.
-Chłopaki idziecie z nami ?
-Jasn auu.-Wojtek kopną Grześka w piszczel.-Ja odpadam.
-Ja też idę w końcu spać.
-A ja umówiłem się z kimś.- Łozo puścił mi oko. Ja się tylko uśmiechnąłem w ramach podziękowania.
-Szkoda. To co ? Idziemy ?
-Wskakuj.-Powiedziałem odwracając się do niej tyłem.
-Ale po co ? Dobrze się już czuję. Naprawdę.
-Za dużo dzisiaj się nadwyrężałaś. Wskakuj .-Powiedziałem stanowczym tonem. Podziałało.
-Za dużo dla mnie robisz. Nie rozumiem tego. Żaden  chłopak w całym moim  życiu, aż tak o mnie nie dbał.
-Robię to, bo cię kocham.-Pocałowała mnie w policzek.
-To gdzie idziemy, a raczej ty idziesz.
-Coś zjeść.
Ale  gdzie ?
-Niespodzianka.-Powiedziałem uśmiechnięty.
-No proszę. Powiedz mi.-Powiedziała słodko przygryzając mój płatek ucha.  Wiedziała co zrobić, żebym uległ. 
-Nie.
-Proszę.-Zaczęła składać pocałunki na mojej szyi.
-Gdzie są moje ful-capy ?-Postanowiłem wykorzystać sytuacje.
-W moim pokoju. To co powiesz mi, gdzie idziemy ?

-Nie. Pytałem z ciekawości. Nie sądziłem, że mi powiesz.
-No wiesz ty co . Zakaz pocałunków do końca tygodnia.
-Sara no !- Nie wyobrażam sobie, że do końca pobytu tutaj nie pocałuję jej.-Obiecuje, że niespodzianka ci się spodoba. Jesteśmy już blisko. Zamknij oczy. Ufam tobie, że ich nie otworzysz. Nie zawiedź mnie.

*Sara*
Strasznie korciło mnie, żeby otworzyć oczy, ale nie chciałam zawieść Tomka i zepsuć mu niespodziankę.
-Już możesz otworzyć.-Powiedział stawiając mnie na piasku ??? Objął mnie  w talii. Otworzyłam oczy. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To było niesamowite...

CDN

-------------------
No to mamy kolejny. Chciałam podziękować za miłe słowa. Dzięki nim mam ochotę pisać więcej. Naprawdę to doceniam. Kolejny jutro ;)